RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Różne akcje’

List do Prezydenta

24 maj

  rulonOrganizowana jest następna akcja wysyłania listów, tym razem do Prezydenta RP, w których zwraca się uwagę na krytyczny stan zabytków Dolnego Śląska oraz prosi się o interwencję w tej sprawie. Podobna akcja miała już miejsce w 2011 roku, kiedy to wysyłaliśmy listy do starostów powiatów i żądali interwencji w sprawie niszczejących, konkretnych zabytków. Ogólnie rzecz biorąc – efekt z tego żaden. Kilka ogólnikowych odpowiedzi i koniec. Również brak chętnych do wysyłania listów.
   Po tej akcji na facebooku powstały grupy, które skupiają po kilkaset osób i w każdej z nich co jakiś czas powstaje nowy pomysł, który kończy się zaraz po wpisie. Niestety tak funkcjonują takie grupy. Zastanawiam się po co ludzie wstępują do nich jeżeli ich dany temat nie interesuje. Nie uwierzę, że ktoś kto należy do 300 grup, po pierwsze pamięta gdzie wstąpił a po drugie potrafi coś napisać (oczywiście z sensem) na dany temat. Rekordzisty nie mogłem dodać do swojej grupy gdyż wyświetlił się napis, że jest już w tylu grupach i aby wstąpić do nowej musi z którejś zrezygnować. Dziecinada. Oczywiście jako twórca danej grupy mogę takich osób nie dodawać ale nie ma pewności, że może dla niej to właśnie ten temat. Poza tym w każdej takiej „gromadce” czynnie bierze udział około 10% należących do niej osób. Reszta tworzy wielkość danego zgrupowania i chyba, dla niektórych to chyba właśnie ta ilość (czym więcej członków to lepsza grupa) ma główny wpływ na wstąpienie tam. Zastanawiam się, czy co roku nie robić „remanentu” i nieaktywnych „grupowiczów” po prostu usuwać. Bo chyba lepsza jakość niż ilość.

  Ale wracając do głównego tematu postu. Jak pisze jeden z jej organizatorów każdy sposób jest dobry i każdy trzeba wykorzystać aby zwrócić uwagę na ten ważny dla kraju temat. Lecz czy takim sposobem osiągnie się jakiś sukces? Jeżeli od tylu lat rząd (obojętnie kto jest u władzy) nie potrafi poradzić sobie z takimi tematami jak np. służba zdrowia czy emerytury, które to tematy dotyczą chyba wszystkich z nas, to jak można liczyć na to, że nasi rządzący będą sobie zawracać głowy, jak to gdzieś wyczytałem „starymi ułożonymi jeden na drugim kamieniami czy cegłami i to w dodatku niemieckimi”. Nie była to wypowiedź osoby z urzędu ale pokazuje jak niektórzy z nas podchodzą do tematu zabytków. Spychacz i po kłopocie.

   Uważam, ale zaznaczam, jest to tylko moje zdanie, że w takiej sytuacji nie ma co liczyć na to aby wysyłane listy, nawet jeżeli to zrobi kilka milionów Polaków wpłynęły na poprawę losu niszczejących zabytków. Odpowiedź Prezydenta według mnie będzie mniej więcej taka „dziękuję za obywatelską postawę i  zwrócenie uwagi na ten temat, poinformuje o tym odpowiedzialnego za to ministra, zobaczę co da się zrobić ble, ble, ble itp”. I na tym koniec i sprawy i zabytków. Dlatego też wskazane było by powołanie do życia jakiejś organizacji, wzorującej się na podobnych działających na zachodzie, której zadaniem było by między innymi pomoc niszczejącym obiektom, ich właścicielom, działalność gospodarcza, reklamowa i oświatowa. Jej trzon tworzyły by osoby mieszkające na danym terenie, znające go doskonale, jego potrzeby i zabytki. Do czasu zorganizowania się ich praca była by niejako społeczna lecz później, aby dobrze ją wykonywać (większość  jej powinna  być w terenie niż za biurkiem) osoby takie powinny brać za nią pensje. Nie da się takiej pracy wykonywać wieczorami „po godzinach”. Kto konkretnie powinien być zatrudniony (prawnik, architekt itp.) to jest do przemyślenia.
   Równie ważne było by aby organizacja taka skupiła w „swoich rękach” obiekty czy to na zasadzie np. darowizny lub dzierżawy od gminy, państwa albo osoby prywatnej. Zarządzanie wtedy jest dużo łatwiejsze gdy wiemy gdzie, co i kiedy trzeba zrobić.
   Inną ważną sprawą jeśli nie najważniejszą jest poszukiwanie sponsorów w kraju jak i za jego granicami.
Oczywiste jest, że potrzebna będzie współpraca z organami państwowymi i lokalnymi, innymi organizacjami krajowymi i zagranicznymi itp. Może zainteresowani współpracą na zasadzie doradztwa były by osoby z naszych grup facebookowych.

Za stworzeniem takiej organizacji przez osoby prywatne przemawia kilka spraw:
– interesowanie się ochroną zabytków i prawdziwa chęć pomocy w ich ratowaniu,
– niezależność od polityki i polityków,
– łatwiejszy kontakt z innymi organizacjami, fundacjami oraz osobami prywatnymi,
– lepsze zarządzanie konkretnymi obiektami,
– większa elastyczność w działaniu.
Pewnie znaleźć można jeszcze kilka innych „za”, natomiast jeżeli są jakieś „przeciw” to może się okazać, że właśnie wróciliśmy do punktu wyjścia czyli obecnej sytuacji – „dno i wodorosty”.

  Jestem także przeciwny aby taką organizację powołało Państwo, gdyż powstanie jeszcze jeden twór urzędniczy, zatrudniający ogrom ludzi nic nie wnoszących do sprawy a pomagający głównie swoim „kolesiom” z terenu mającym takie obiekty. Właśnie na Dolnym Śląsku, oczywiście nieoficjalnie, coś takiego działa i funkcjonuje. Jedni remontują, działają i nimi zachwycają się władze i media, a drudzy w pobliżu skazani są na powolne zniszczenie. Bo zagrażającą konkurencje trzeba zniszczyć nie patrząc na nic. Mając jeszcze poparcie „u góry” wydają się być bezkarni.

  Jak już wcześniej zaznaczyłem jest to wyłącznie moje zdanie i spostrzeżenia na temat co zrobić aby jednak móc ochronić niszczejące stare budowle, których w naszym kraju a szczególnie na Dolnym Śląsku jest bardzo dużo. Jest to tylko ogólny pomysł, który w każdym punkcie wymaga szczegółowych opracowań i oczywiście nie wyczerpuje całego zagadnienia. Są niestety rzeczy, których sami nie zmienimy np. obowiązujące prawo. Ale od czegoś chyba trzeba zacząć i to szybko bo nie długo pozostanie wydanie pięknego albumu ze zdjęciami BYŁYCH zabytków. I koszt edycji na pewno będzie dużo mniejszy niż ich remontów.

A oto odpowiedź z prezydenckiej kancelarii. Chybia nie wiele się pomyliłem przewidując jej treść.

Odpowiedź_od_Prezydenta

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Różne akcje

 

Akademia Rzemiosł Dawnych

14 kwi


   Jak już pisałem w którymś z wcześniejszych postów panuje u nas teraz moda na  odbudowę starych zamków. To jakby powrót identycznego trendu z przełomu wieku  XIX i XX.  Kiedy realizuje się to w oparciu o historyczne przekazy i  przeprowadzone badania we współpracy z wykonawcami kochającymi swoje rzemiosło, budowla powraca do dawnej świetności, przyjmując na siebie, bez szkody  dla substancji zabytkowej nowe obowiązki. Gdy jednak  do tej pracy zabierają się osoby niekompetentne, które traktują ją jedynie jako sposób zarobkowania, bez wiedzy, zaangażowania i codziennego nadzoru, konsultacji, systematycznej refleksji estetycznej, stylistycznej i historycznej -  powstają realizacje budzące sprzeciw i oburzenie. Zdarzają się jednak również współcześnie chlubne wyjątki.

Dzisiaj opiszę pomysł jaki realizowany jest na gotycko-renesansowym zamku w Morągu.

  Otóż posiadacz tej starej krzyżackiej warowni postanowił stworzyć coś na kształt szkoły dawnych rzemiosł  o nazwie  „Akademia Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg„. Ściśle rzecz biorąc, jest to kontynuacja działań  >Pracowni Architektury Dawnej<  założonej przez tę samą osobę w Paryżu w roku 1987. Jednak rozszerzona została formuła i zakres działalności. Mój wkład w to przedsięwzięcie, to szczegółowe opisanie zamku w Morągu, jego działalności i po raz pierwszy podanie do ogólnej wiadomości informacji o Akademii. Aktywna popularyzacja Zamku Morąg oraz samej  Akademii  Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg.

Wyzwanie  jakie stawia przed sobą Akademia Rzemiosł Dawnych  to między innymi  przygotowanie, wyszukiwanie i ścisła współpraca   z  rzemieślnikami zdolnymi  do wykonania pełnego zakresu remontów, starych, zabytkowych budynków czy ich zespołów oraz projektów i aranżacji wnętrz. Również przystosowywaniem ich zgodnie ze sztuką
konserwatorsko – rzemieślniczo – budowlaną  do nowych współczesnych funkcji.
Murarka, roboty ciesielskie, kamieniarskie, dekarskie, malarstwo, rzeźby, konserwacja , sztukaterie, stolarka historyczna, renowacje mebli i wiele, wiele innych działań z obszaru sztuki, rzemiosł artystycznych i rzemiosł m/in. budowlanych. Słowem wszystko co jest niezbędne do przywrócenia dawnej świetności budowli i jej wnętrz lub stworzeniu współczesnych nowych-starych „zabytków”. Już w najbliższym czasie  rozpoczynają się prace mające na celu stworzenie grupy projektantów zieleni  ze szczególnym uwzględnieniem terenów otaczających zabytki. Parki, fosy, stawy, sady, zielniki, pasieki. Również tak popularne dawniej zwierzyńce. Wszystko co potrzebne jest do odtworzenia klimatu i atmosfery tamtych czasów.

 Akademia Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg  kontynuuje sposób działania dawnych budowniczych-architektów. Przyjmuje od inwestora zlecenie i prowadzi  je lub nadzoruje przez poszczególne etapy realizacji. Od początku do końca. Od wyszukania odpowiedniego obiektu, poprzez zdiagnozowanie jego stanu, koncepcje, projekty, konserwacje, aż po realizację i  zamknięcie inwestycji.
Co ciekawe w przypadku obiektów o charakterze użytkowym (hotele, restauracje, pensjonaty inne) Akademia zajmuje się również budowaniem ich wizerunku i szeroko pojętymi działaniami marketingowymi (współpraca z bardzo doświadczonymi  specjalistami z   branży). Wszystko po to ażeby inwestorom chcącym zrealizować projekt remontu i wykorzystania zabytku do celów komercyjnych zapewnić kompleksową obsługę, poczucie spokoju i panowania nad inwestycją na każdym jej etapie.

Akademia nie obawia się większości wyzwań przed którymi wielu źle przygotowanych wykonawców czy projektantów ucieka w popłochu.

 Oczywiście Akademia Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg podejmuje się również prac o znacznie mniejszym zakresie. Często niewielkich, napraw, remontów starych i zabytkowych  budynków, projektów wnętrz, czy konserwacji. Również konserwacji starych mebli, czy wykonania kopii. Również kopii rzeźby i malarstwa.

Doradza  również osobą chcącym zakupić zabytkowy lub tylko stary budynek. Przeprowadza wstępne oceny stanu technicznego. Uświadamia zakres prac koniecznych do wykonania w celu przywrócenia obiektu do dawnej świetności.

Wieloletnia współpraca  z urzędnikami wojewódzkich czy rejonowych oddziałów konserwacji zabytków i zebranie w tym czasie bezcennych doświadczeń powoduje, że Akademia jest w stanie doradzić lub dopomóc w prowadzeniu i podtrzymywaniu  dobrych relacji z przedstawicielami urzędów konserwatorskich.

Jej działania, co bardzo mocno podkreślają  przedstawiciele Akademii Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg oparte są na niestety coraz częściej odchodzących w zapomnienie normach etycznych i moralnych. To też specyfika tej organizacji.

Jeśli  zbierze się grupa osób, chcących nauczyć się np. średniowiecznego murowania  Akademia organizuje i przeprowadza  kursy na których uczestnicy nabywają  wiedzę i praktykę rzemieślniczą z elementami historii sztuki i architektury. Najzdolniejsi, a przede wszystkim najbardziej wytrwali absolwenci stanowić będą  kadrę mistrzów – wykładowców w Akademii Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg przekazujących kolejnym osobą zdobytą wiedzę i bezcenne doświadczenie. Absolwenci mogą również na co dzień współpracować przy realizacjach budowlano – projektowo – konserwatorskich Akademii. Krótko mówiąc Akademia proponuje nie tylko zdobywanie rzadkiej wiedzy i praktyki na kursach rzemiosł dawnych, ale również, już po ich odbyciu ciekawe zajęcie i współprace zarobkową.

Tutaj możemy zobaczyć przykłady działalności Akademii przez ostatnie kilkanaście lat – jej projekty i realizacje.

morag01

Jest to oferta nie tylko dla pasjonatów, ale również dla osób którzy z pasji chcieli by uczynić swój nowy, główny lub dodatkowy zawód. Marzeniem Akademii jest stworzenie grup mistrzów, które wykonując perfekcyjnie swoje rzemiosło przemieszczały by się z miejsca na miejsce. Z zamku do zamku. Z pałacu do starego wiejskiego domu, młyna czy spichrza.  Po terenie nie tylko całej Polski ale również całej Europy. To wysoko postawiona poprzeczka
jednak  odnotowane na przestrzeni kilkudziesięciu lat opinie wielu posiadaczy zabytków, wielu inwestorów, fundacji, stowarzyszeń czy wreszcie konserwatorów potwierdzają taką potrzebę. To luka na Polskim rynku, która po upadku PKZ-ów nie została dotąd wypełniona.

Oczywiście działają  firmy, z których każda zajmuje się jakimś fragmentem procesu odbudowy, remontu, konserwacji starych budynków. Prace te jednak są prowadzone bardzo często przez przypadkowych „fachowców” projektantów czy architektów nie specjalizujących się w budowlach zabytkowych, czy tworzeniu nowych-starych zabytków. Powoduje to najczęściej powstawanie wielu niedociągnięć i popełnianie częstokroć kosztownych dla inwestora błędów. Często też wywołuje problemy administracyjne.

A oto skrócony opis zakresu działalności Akademii Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg  znaleziony na facebooku.

  „Akademia Rzemiosł Dawnych – Zamek Morąg zajmuje się poszukiwaniem dla osób, firm, fundacji, stowarzyszeń odpowiednich obiektów historycznych , ich rewitalizacją, konserwacją, odbudową, projektami wnętrz i koncepcjami architektonicznymi. To nasza największa pasja. Po prostu uwielbiamy rozwiązywać problemy, które inni omijają z daleka :) Nieomal nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. ! ! ! Stare siedliska, kamienne, ceglane zrujnowane domy, stodoły, młyny, karczmy, dwory, pałace, zamki to wielka miłość Akademii. Tworzymy również projekty wnętrz dawnych. Nazywamy je scenografiami funkcjonalnymi. Realizujemy projekty własne oraz powierzone. Często właścicieli, którym na bieżąco doradzamy.
   Domy prywatne, restauracje, sklepy, biura ….. .
   Poszukujesz kogoś takiego jak my??
    Zapraszamy do kontaktu.”

  Akademia Rzemiosł Dawnych jest szeroko otwarta na współpracę i realizacje na terenie zamku pomysłów innych osób czy organizacji. Pomimo, że zamek jest własnością prywatną, zarządzaną przez Akademie Rzemiosł Dawnych, udostępniony  jest do zwiedzania wszystkim chętnym.
  Może warto było by, ażeby inni posiadacze zamków czy pałaców wprowadzili u siebie   politykę otwartości realizowaną na morąskim zamku przez Akademie Rzemiosł Dawnych Zamek Morąg  i podobnie jak ona podeszli do tematu udostępniania swojej zabytkowej budowli innym. Chyba, że przeprowadzone w nich remonty doprowadziły do zniknięcia wcześniejszego, zabytkowego wyglądu i zniszczono właśnie jeszcze jeden zabytek. A niestety zdarza się to coraz częściej. Bierzmy więc przykład z zamku w Morągu i wspierajmy to przedsięwzięcie prowadzone przez pasjonatów i wielkich miłośników zabytków.. Jak to mawia właściciel zamku w Morągu : ” Ja przeminę a Zamek Morąg pozostanie dla kolejnych pokoleń. „  Nie było nas był las. Nie będzie nas będzie las…

Właściciele zamków zmieniają się na przestrzeni stuleci. Zamki upadają i w często odmiennych formach, przeznaczane do odmiennych funkcji  podnoszą się z ruin. Dzięki temu – niezmiennie trwają, pobudzając naszą wyobraźnie, kształtując wrażliwość na historie. Skłaniając do refleksji nad tym co przeminęło, ale też nad tym co przed nami. Dopomagajmy im trwać. Ich mit, historia, emocje jakie ze sobą niosą są ważną częścią tożsamości człowieka.
Bez względu na czasy w których żyje.

  Tutaj można zobaczyć jak kilku zapaleńców z Francji buduje współcześnie zamek metodami jakie używano w średniowieczu.

francja1
Budowany we Francji zamek.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne akcje, Zamki

 

Podsumowanie

27 gru
  Jest to ostatni mój wpis dotyczący akcji „Ratujmy polskie zabytki”. Minęły właśnie dwa lata od jej rozpoczęcia i można rzec, że akcja umarła „śmiercią naturalną” z dużą „pomocą” internautów. Teraz można zobaczyć błędy jakie popełniliśmy ruszając z tym pomysłem.
  Po pierwsze – przeglądając różne fora dotyczące zabytków i tematów z nimi związanych założyliśmy, że ludzie tam piszący naprawdę są zaniepokojeni ich obecnym stanem i ich przyszłością. Niestety okazało się, że tak nie jest.
  Po drugie – myśleliśmy, że napisanie i wysłanie listu przez Pocztę Polską nie jest sprawą bardzo skomplikowaną ani trudną. I tutaj wyszło na jaw się, że jest to próg nie do przejścia.
  Po trzecie – wydawało nam się, że jeżeli wyślemy e-mailem gotowy już list, na którym trzeba tylko dopisać swoje dane i posłać go pod wskazany adres (oczywiście e-mail) to problemu nie powinno już być. Nic bardziej mylnego. Podanie swojego nazwiska i adresu dla większości jest także wielkim wyczynem.
I tak właśnie akcja spaliła na panewce.
Jednak miała ona także swoje plusy, nie wiele ale jednak.
  Wiemy już co możemy spodziewać się po urzędach. Niezależnie od tego gdzie wysyłaliśmy listy odpowiedzi otrzymywaliśmy prawie identyczne, które możemy podzielić na trzy grupy.
  Pierwsza – „obiekt jest własnością prywatną i nic nie możemy zrobić”. Prawdziwej by brzmiało „nic nie chcemy zrobić” bo obowiązujące przepisy jednak jakieś działania przewidują.
  Druga – „w chwili obecnej nie posiadamy funduszy na jakiekolwiek prace w danym obiekcie”. Rzecz dyskusyjna i jednak możliwa do rozwiązania.
  Trzecia – „sprawdzimy jak sprawa wygląda i damy znać o podjętych dalszych krokach”. W myśl powiedzenia „czekaj tatka latka”.
  A jeżeli nasz list nie kwalifikował się do żadnej z tych odpowiedzi to jest jeszcze jedna – uniwersalna – stosowana we wszystkich urzędach, chcących pozbyć się niedogodnych interesantów „takie są przepisy”. I temat się urywa gość odchodzi z kwitkiem. Zastanawia mnie tylko jedno. O ile pamiętam jeszcze z lekcji religii (wtedy odbywały się one w kościele) Bóg dał ludziom 10 przykazań, dziesięć prostych, zrozumiałych dla wszystkich zdań, do których powinniśmy się stosować. Lecz człowiek poszedł jeszcze dalej tworząc całą masę różnych konstytucji, ustaw, paragrafów, kodeksów, statutów czy regulaminów a później także poprawek do nich następnie poprawek do poprawek a także wpadł na pomysł aby dodać poprawki do poprawek poprawki. Wszystko to napisane takim językiem, że chyba nawet ich autorzy nie bardzo wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Całość oparta głównie na zakazach i nakazach. I my twierdzimy, że jesteśmy wolni!?
  Jak więc widać na ochronie zabytków odpowiednim urzędom nie za bardzo zależy. Brak tu jest przyszłościowego myślenia bo gdy zabraknie zabytków znikną i miejsca pracy dla naszych potomnych. Ale i na to jest powiedzenie – „po nas choćby potop”.
  Kolejnym plusem jest to, że udało się na facebooku zebrać grupę ludzi, którym jednak ochrona zabytków jest bliska i chcą cos w tym kierunku działać. Na razie jednak są to w większości działania informacyjne gdzie podawane są wiadomości o zniszczeniach kolejnych zabytków.
   Czy więc nie ma żadnych szans na ocalenie reliktów przeszłości?
Myślę, że są ale nie dla wszystkich obiektów tak jakbyśmy tego chcieli. Moim skromnym zdaniem szanse te upatruję w tworzeniu grup czy stowarzyszeń złożonych z miejscowych miłośników danych budowli. Najlepszym przykładem takiej właśnie działalności, która przynosi wymierne efekty jest Stowarzyszenie „Ratuj Tenczyn”. Powstało ono z miłośników zamku Tenczyn lub Tenczynek (dwie różne nazwy) w miejscowości Rudna w gminie Krzeszowice woj. małopolskie. Pomimo początkowego opornego stanowiska gminy (odrzuciła ona ministerialną dotację na remont zamku) udało doprowadzić się po ponad dwóch latach od założenia stowarzyszenia do prac zabezpieczających i remontowych na zamku, zorganizować kilka imprez kulturalnych (festyny, turnieje rycerskie itp.) i wciąż podejmować nowe inicjatywy związane z dalszymi pracami remontowymi. Ich początkowe działania nie opierały się tylko na wysyłaniu listów lecz także na częstych spotkaniach z burmistrzem gminy i urzędnikami, nagłaśnianiu sprawy niszczenia zamku w mediach (prasa, radio czy lokalna telewizja) a jakie są tego skutki możemy zobaczyć na stronach internetowych Stowarzyszenia a także na moim forum (raczej monologu)
http://www.ruinyizamki.grupy-dyskusyjne.pl/
w dziale „Zabytkowe budowle kiedyś i dziś” – zamki.
  I właśnie w takich grupach i działaniach upatruję możliwość uratowania niektórych zabytków. Poza tym wydaje mnie się, że 10 listów mieszkańców danej miejscowości do swojego burmistrza czy starosty może zdziałać więcej niż 100 listów z całego kraju. To mieszkańcy są ich wyborcami i od nich zależy czy utrzymają swoje „stołki”. Lecz działania takiej grupy nie mogą opierać się wyłącznie na pisaniu listów. Taka „listowa szermierka” może trwać latami i do niczego nie prowadzi bo niszczejący zabytek nie będzie czekał na jej zakończenie. Trzeba często odwiedzać urzędy, nękać odpowiedzialnych za dany obiekt urzędników, informować o zniszczeniach media. Potrzeba na to jednak trochę czasu i chęci ale nikt nie powiedział, ze zadanie jest proste i rozwiąże się je siedząc przy komputerze.
  Natomiast co do osób w facebookowej grupie „Ratujmy polskie zabytki” widziałbym działanie wspomagające takie grupy. Znajdują się w niej między innymi architekci, konserwatorzy czy prawnicy będący, że tak powiem (napiszę) w temacie, znający te sprawy z własnego podwórka i mogący służyć radą i pomocą. I tu mój nowy pomysł – może udałoby się stworzyć „wiekopomne” dzieło pt.: Przewodnik ratownika zabytków ? Zawrzeć w nim informacje np. jak utworzyć stowarzyszenie, jak i gdzie pisać listy itp. Co miałby on zawierać i w jakiej być formie pozostawiam do przedyskutowania tak jak i sam ten pomysł. A może warto by było zachęcać w facebookowych postach do tworzenia małych, lokalnych stowarzyszeń mających na celu ratowanie znajdujących się na danym terenie zabytków.
  Na początku napisałem, że jest to mój ostatni post odnośnie tematu ratowania zabytków. Powtarzanie w kółko tego samego nic nie wnosi, może przybędzie trochę więcej osób zgadzających się z moim zdaniem lub nie i to wszystko. Dlatego też zdecydowałem, że powrócę do pierwotnego założenia tego blogu i będę w nim opisywał sprawy, które wiążą się z zamkami i pałacami z ich historią, ludźmi z nimi związanymi itp. Natomiast moje inne spostrzeżenia czy uwagi nie tylko o zabytkach zawrę w nowym blogu, który zamierzam dopiero otworzyć.

Oto kilka przykładów z prac na zamku w Tenczynie

Przed pracami

i po.

Przed

i po.

Brama wjazdowa przed remontem

i po jego zakończeniu.

Zdjecia pochodzą ze strony Stowarzyszenia


http://www.ratujtenczyn.org.pl/sprawozdanie_z_prac_na_Tenczyne.html

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Różne akcje

 

Akcja "Otwarte zabytki"

10 lip
  W dniach 3 – 24 lipca 2012 roku trwa społeczna akcja pod nazwą „Otwarte zabytki” a jej celem jest uzupełnienie rejestru zabytków. Organizatorzy zwracają się do internautów o przysyłanie zgłoszeń, zdjęć zabytków, o których jest im wiadomo.
  Moim skromnym zdaniem wiele z tego nie wynika dla samych zabytków. Nic w ich wyglądzie nie zmieni, nikt się nie zainteresuje ich ochroną a na papierze przybędzie więcej zrujnowanych i zniszczonych obiektów. Poza tym taką pracę powinni wykonać biorący za nią pieniądze urzędnicy a nie zwykli ludzie z podatków, których są oni utrzymywani. Bo chyba o wiele szybciej i prościej jest wysłać z Ministerstwa pismo do gmin o zinwentaryzowanie na ich terenie zabytków a jedna czy dwie osoby z gminy prace tę mogą swobodnie wykonać w ciągu kilku dni. Znowu obszary gmin nie są wielkie. Pytanie tylko komu to jest potrzebne bo tym co z urzędu zajmują się zabytkami na pewno nie.
Inna sprawa to finansowanie pomysłu. Jest Centrum Cyfrowego Projektu, jest jego dyrektor, pracownicy a więc jest i pensja. Dlaczego robotę za nich maję odwalać inni. I jeszcze to „akcja społecznościowa” ? Z racji wieku pamiętam dawne „czyny społeczne” i nie kojarzy mnie się to najlepiej. Kwestia gustu.
  Mając na uwadze odzew ludzi na naszą akcję „Ratujmy polskie zabytki”, w której to przynajmniej próbujemy zwrócić listownie uwagę urzędów na konkretne, niszczejące budowle a nie sporządzamy tylko kolejną ich listę, chyba zainteresowanie nie będzie zbyt duże. Jak to wygląda u nas można przeczytać w poprzednich moich postach odnośnie podsumowań z naszych działań. Na pewno, pomimo różnych zdań, w akcji „Otwarte zabytki” wezmą udział osoby zaangażowane w naszej akcji „Ratujmy polskie zabytki” ale to mimo wszystko chyba zbyt mało aby stworzyć kompletny rejestr zabytków. Na innych nie ma za bardzo co liczyć.
  Podobnie będzie gdy organizatorzy „Otwartych zabytków” będą chcieli wcielić w życie inne pomysły jak np. sprzątanie zabytków. Kilka miesięcy temu miałem identyczny pomysł lecz do niego potrzeba wykonawców. Sam nie dam rady a do uprzątnięcia jest bardzo wiele. Nawet kilkadziesiąt osób to zbyt mało. A jeżeli wysłanie przez komputer gotowego listu do urzędu jest tak wielką i skomplikowaną sprawą to co dopiero mówić o osobistym, fizycznym zaangażowaniu. Mrzonki i utopia.
 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Różne akcje

 

I edycja nagrody

27 kwi
  Jeden z organizatorów akcji „Ratujmy polskie zabytki” wpadł na pomysł przyznawania wzorem hoolywodzkich malin, nagród „Zabytek zaniedbany”. Pomysł super. Otrzymywać by je mieli ci, którzy z racji wykonywanego zawodu o te zabytki mają dbać a robią niezbyt wiele w tym kierunku. Wyobraźmy sobie zdziwioną minę ministra czy konserwatora, któremu przyznano nagrodę. Przecież oni robią co mogą aby było lepiej. Pracują w pocie czoła. rozdają dotację (ich wysokość czasem jest chyba tylko symboliczna i ukazująca, że jednak zauważają dany obiekt), wydają opinie i różne pozwolenia oraz zakazy, nakazy itp. A my co? Przyczepiamy się do nich, piszemy listy, monity, wymyślamy nowe akcje i „nagrody” i za nic mamy ich ciężką pracę. Otóż to nie jest tak. Zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, że nie wszystko da się uratować, że nie na wszystkie potrzebne remonty czy zabezpieczenia są pieniądze, ale swoimi akcjami chcemy zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce mamy nie tylko zabytkowe i znane miasta jak Kraków, Zamość czy Warszawa, kilkanaście znanych zamków, pałaców czy kościołów gdzie prawie co roku ministerstwo przyznaje im dotacje na remonty, ale są tysiące innych zaniedbanych różnego rodzaju zabytków w całym kraju, które traktowane są po macoszemu. Raz na jakiś czas, któraś z takich „prowincjonalnych” budowli otrzyma dotację ale nie wiadomo na co bo jej wysokość na pewno nie pozwoli na jej uratowanie. Bo może warto wcześniej przeprowadzić rozeznanie w terenie, sprawdzić które budowle mało znane są najbardziej zagrożone i warte uratowania i im przyznać większe kwoty niż rozdawać małe sumy, za które nie wiele można zrobić. Chociaż jak to się mówi „lepszy rydz niż nic”.
  Są także przypadki, gdzie w radach fundacji zasiadają konserwatorzy odpowiedzialni za zabytki na danym terenie. A jak wygląda dalszy ciąg chyba każdy się domyśla. Pałac szybko jest remontowany, powstaje hotel, restauracja itp. a inne zabytki raczej nie mają wielkich szans na remont. Nie można przecież pozwolić pod nosem działać konkurencji. Przeciąga się więc jak najdłużej sprawy własności, remontów, pozwoleń, wyszukuje się nowe przeszkody aby tylko utrudnić innym właścicielom ich odnowienie. I co ma zrobić lub do kogo się odwołać tak potraktowany człowiek gdy na swojej drodze spotka takiego „zapracowanego” konserwatora?.
  I między innymi takim ludziom chcemy przyznawać te nagrody. Pewnie osobiście nigdy ich nie odbiorą ale ogłoszenie o takim fakcie w Internecie może wiele zdziałać. Są już pierwsze organizacje, które przystąpiły do tej akcji i wspólnie zastanowimy się nad formą nagrody. Jedno jest pewne – nie będą to pieniądze. Chyba, że laureat będzie chciał odsprzedać nagrodę wpłacając pewną kwotę na fundusz remontowy wybranego zabytku.
Każdy z Was może uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. Jeżeli jesteście zainteresowani przyślijcie maila na adres: zaniedbanyzabytek@gmail.com . W zależności od zainteresowania podejmiemy kolejne działania.

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne akcje

 

Mija rok maszej akcji.

29 gru
  Już mija rok od rozpoczęcia akcji „Ratujmy polskie zabytki”. Do tej pory wzięliśmy „na tapetę” 7 pałaców, 1 dwór, 1 zamek, 1 willę i 1 kościół. Do starostów w powiatach, na terenie których znajdują się te zabytki wysłane zostały listy z opisem obecnego stanu budowli a także z żądaniem ich zabezpieczenia i remontu. W większości otrzymaliśmy na nasze pismo odpowiedzi (do niektórych trzeba będzie jeszcze raz napisać gdyż widocznie nie są im znane przepisy, które mówią o trzydziestodniowym czasie urzędu na odpowiedź) lecz są to co było do przewidzenia odpowiedzi wykrętne i wymijające. Np. obiekt jest w rękach prywatnych, starosta nic nie może zrobić, to nie do nas należy itp. W międzyczasie jeden z obiektów, który był tematem naszego listu a mianowicie kościół w Zatoniu uległ spaleniu. Czy będzie odremontowany nie wiadomo. Jak można się domyslić chodzi o pieniądze. Władze kościelne liczą pewnie na Państwo, Państwo odpowie, że to budowla kościelna a stojące jeszcze mury pewnie w niedługim czasie ulegną zawaleniu i będzie po kłopocie bo chyba o to chodzi. Ale jest też i dobra wiadomość – pałac w Kluczowej jest remontowany. Czy to wynik akcji czy zbieg okoliczności ważny jest efekt końcowy – uratowany piękny zabytek. Oby o innych można było w przyszłości to samo napisać.
Do akcji przyłączyło się kilkanaście stron internetowych, na większości których do dzisiaj umieszczony jest nasz baner. Mamy nadzieję, że tak pozostanie i że w dalszym ciągu będą nas wspierać.
Co do uczestnictwa internautów w akcji to chyba szkoda wspominać. Naszą stronę „Ratujmy polskie zabytki” jak i stronę na Facebooku odwiedziło kilka tysięcy osób z czego tylko kilkadziesiąt zgłosiło swój akces a i z nich nie wszyscy są chętni do wysyłania listów ze swoim podpisem. Dlatego też myślę, że nie mamy prawa narzekać i wymagać od innych zrobienia czegoś co sami „mamy gdzieś”. A za obecny stan w jakim znajdują się nasze zabytki nie są odpowiedzialne rządzące partie i ludzie lecz my sami pokazując swoją obojętność.
A tym wszystkim, którzy od początku biorą udział w akcji, wysyłają listy, dzielą się uwagami na Facebooku i listownie bardzo dziękujemy i oczekujemy, że się nie zniechęcą i dalej będą z nami.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne akcje

 

Nasza akcja – podsumowanie cd.

04 lip
   Nawiązuję jeszcze do poprzedniej notatki podsumowującej pół roku naszej akcji.
  Jestem trochę rozczarowany małym udziałem ludzi w naszej akcji ale nie zaskoczony. Otóż stale mamy roszczeniowy stosunek prawie do wszystkiego i do wszystkich. To nam nasze państwo powinno wszystko dać, nam inni powinni się pierwsi kłaniać, to my czujemy się niedowartościowani a przecież tacy jesteśmy wspaniali. My wiemy jak mają postępować drudzy, wiemy jak i co im doradzić a także jak zaszkodzić gdy nam podpadną. Ale najważniejsze to myśleć tylko o sobie. Ktoś wzywa pomocy – nie słyszę, kogoś biją – nie widzę ale gdy mnie to spotka to mam pretensje do wszystkich, że nie pomogli. Bo u nas bohaterem jest ten, który pomógł drugiemu chociaż była to sprawa oczywista. Uratował tonącego gdy na brzegu stało kilkadziesiąt osób, udzielił pierwszej pomocy podczas wypadku gdy inni się przyglądali itp, itd. My oczywiście też tak byśmy mogli ale jak już ktoś nas uprzedził to lepiej się nie pchać. A już w żadnym przypadku nie być świadkiem. Zeznania, chodzenie po sądach, komu to potrzebne. Bo nas to nie dotyczy.
  Podobnie ma się sprawa z naszą akcją. Prawie wszyscy w rozmowie są oburzeni, że niszczejącymi zabytkami nikt się nie interesuje – no może z wyjątkiem złodziei i że należy coś z tym zrobić. Oczywiście tym powinni się zająć „tajemniczy” inni bo to nie moje. A zresztą co ja mogę zrobić? Nic.
  I tu, że tak powiem „jest pies pogrzebany”. Nie wierzymy, ze mamy na coś wpływ. Nawet jako jednostka mogę zwrócić uwagę urzędu na fakt niszczenia mienia czy zabytku i nikt mi tego nie będzie miał za złe. Nie bójmy się podpisać listu swoim imieniem i nazwiskiem i żądajmy na niego odpowiedzi. W końcu to urzędy są dla ludzi a nie ludzie dla urzędów. Dlatego czym więcej listów zostanie wysłanych tym większą zwrócą uwagę na problem. Niech pracujący w nich urzędnicy uczciwie zarobią na swoją pensję.
  Zbliżają się wybory i nagle wzrosło zainteresowanie polityków zwykłymi ludźmi, ich życiem, marzeniami, oczekiwaniami. Aby zostać wybranym obiecają wszystko. Dziwne tylko, że chyba żaden z nich nic nie wspomina o ochronie zabytkowych a mało znanych obiektów. Temat jest bowiem bardzo niepopularny i śliski. Łatwiej jest bowiem obiecać darmową służbę zdrowia czy zniesienie podatków niż wyremontowanie konkretnej budowli. Naciskanie i ciągłe przypominanie ma więc cel a my możemy się także przyczynić do uratowania jakiejś części historii naszego kraju.
  My nie mamy z akcji żadnego materialnego zysku. Prowadzimy ja zupełnie charytatywnie, w wolnym czasie a zainteresowanie zabytkami jest naszym hobby. Jeździmy po zniszczonych obiektach, fotografujemy a owocem tych podróży są później właśnie listy do odpowiednich urzędów, w których informujemy o zaistniałym problemie.
  Jeżeli w waszej okolicy są zaniedbane czy zniszczone pałace, zamki, dwory a można je jeszcze uratować to proszę o informację. Dobrze byłoby dołączyć zdjęcie i opis budowli, zniszczeń itp.
  Aby wziąć udział w akcji wystarczy mieć 5 minut wolnego czasu na odebranie i wysłanie listu. I to jest cały wkład jaki wnosimy do akcji. Później możemy się chwalić, że my też zrobiliśmy coś pożytecznego dla następnych pokoleń.

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne akcje

 

Pół roku naszej akcji

03 lip
  Minęło pół roku od rozpoczęcia naszej akcji ”Ratujmy polskie zabytki” i moje kolejne jej podsumowanie. W naszym założeniu było aby uświadomić urzędom odpowiedzialnym między innymi i za zabytki jak wielu z nas widzi problem ich niszczenia i powolnego znikania z mapy Polski. Chcieliśmy aby sterty listów wysłanych przez uczestników naszej akcji zaległy biurka urzędników i zwróciła baczniejszą uwagę na istniejący problem. Leżące na biurku koperty z listami oczekującymi na odpowiedź miły zmobilizować odpowiednie władze do działania. Niestety, pomimo że każdy z nas widzi problem, jest za odnową zabytkowych budowli i czasem deklaruje chęć pomocy (oczywiście jak wie, że nie będzie musiał tego robić) nie wiele osób do niej przystąpiło. Dlatego też zmuszeni byliśmy zmienić założenie akcji i listy wysyłamy także drogą elektroniczną.
  Na adresatów tychże pism wybraliśmy starostów powiatowych wychodząc z założenia, że władze gminy odeślą nas do władz zwierzchnich, natomiast ministerstwo lub województwo skieruje nas do odpowiednich gmin czy powiatów.
  Do tej pory interweniowaliśmy w sprawie pałacu w Kluczowej, Zębowicach, Bycinie, zamku w Gościszowie, willi Grüneberga, dworu w Jędrzychowicach i kościoła św. Marii Magdaleny w Zatoniu.
  W większości przypadków otrzymaliśmy od starostów odpowiedzi na nasze pisma. Pomimo upływu określonego w przepisach terminu do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi od starosty zgorzeleckiego w sprawie kościoła w Zatoniu. Prawdopodobnie już nie ma co liczyć na odpowiedź gdyż 29.05.2011 część kościoła (dach i wieża) uległy spaleniu. Może o to władzom chodziło aby problem sam się rozwiązał?
  W kilku innych przypadkach odpowiedziano nam, że budowle są własnością prywatną i władze nie mają wpływu na ich remont. Przed wysłaniem jednak takiego pisma proponowałbym zapoznanie się z obowiązującymi przepisami zarówno w „Prawie budowlanym” jak i „Ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami” a także w „Kodeksie postępowania administracyjnego”. Tam wyraźnie jest napisane co mogą zrobić urzędy gdy właściciel zabytkowego obiektu nie dba o niego i jakie konsekwencje może on ponieść. Ale na przestudiowanie tych przepisów potrzeba trochę czasu a wszyscy przecież wiemy, że urzędnicy są tak bardzo zapracowani, że trudno znaleźć im wolną chwilę. Bo według nich to zwykły obywatel ma znać obowiązujące przepisy a oni są od ewentualnego przybicia pieczęci. Dlatego też wysłane do nich zostaną kolejne pisma, tym razem z konkretnymi przepisami i ustawami i zobaczymy co wtedy nam odpiszą.
 W jednym z pism zwrócono nam uwagę, że tego typu sprawy starosty nie dotyczą i proponują nam innego adresata. Więc od czego w takim razie jest urząd starosty? Jeżeli tylko po to by zatrudniać kilkudziesięciu ludzi za nic nie odpowiedzialnych to może go zlikwidować a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na inne cele.
  A pozytywne strony?
  Pałac w Kluczowej jest remontowany. Nie jest to niestety nasza zasługa ale ktoś jednak zajął się tą budowlą co potwierdził list od starosty.
  Zamek w Gościszowie ogrodzony został siatką. Wprawdzie nie ochroni go to przed dalszym zniszczeniem ale jakiś postęp jest. Właściciel zamku zmarł a sprawa spadkowa toczy się w sądzie i oby skończyła się jak najszybciej aby władze mogły podjąć jakąś konkretną decyzję.
  Obecnie piszemy listy w sprawie niszczejącego pałacu w miejscowości Moja Wola. Oby nie podzielił on losu kościoła w Zatoniu gdyż drewniana budowla stoi całkowicie niezabezpieczona i dostępna dla wszystkich.
  Jeżeli ktoś z czytających tego bloga jest chętny do przystąpienia do akcji to zapraszam na naszą stronę internetową (link w banerze). Tam także znaleźć można pełne odpowiedzi starostów na nasze listy, opisy budowli i wyjątki z obowiązujących przepisów.
 
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne akcje