RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2012

I edycja nagrody

27 kwi
  Jeden z organizatorów akcji „Ratujmy polskie zabytki” wpadł na pomysł przyznawania wzorem hoolywodzkich malin, nagród „Zabytek zaniedbany”. Pomysł super. Otrzymywać by je mieli ci, którzy z racji wykonywanego zawodu o te zabytki mają dbać a robią niezbyt wiele w tym kierunku. Wyobraźmy sobie zdziwioną minę ministra czy konserwatora, któremu przyznano nagrodę. Przecież oni robią co mogą aby było lepiej. Pracują w pocie czoła. rozdają dotację (ich wysokość czasem jest chyba tylko symboliczna i ukazująca, że jednak zauważają dany obiekt), wydają opinie i różne pozwolenia oraz zakazy, nakazy itp. A my co? Przyczepiamy się do nich, piszemy listy, monity, wymyślamy nowe akcje i „nagrody” i za nic mamy ich ciężką pracę. Otóż to nie jest tak. Zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, że nie wszystko da się uratować, że nie na wszystkie potrzebne remonty czy zabezpieczenia są pieniądze, ale swoimi akcjami chcemy zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce mamy nie tylko zabytkowe i znane miasta jak Kraków, Zamość czy Warszawa, kilkanaście znanych zamków, pałaców czy kościołów gdzie prawie co roku ministerstwo przyznaje im dotacje na remonty, ale są tysiące innych zaniedbanych różnego rodzaju zabytków w całym kraju, które traktowane są po macoszemu. Raz na jakiś czas, któraś z takich „prowincjonalnych” budowli otrzyma dotację ale nie wiadomo na co bo jej wysokość na pewno nie pozwoli na jej uratowanie. Bo może warto wcześniej przeprowadzić rozeznanie w terenie, sprawdzić które budowle mało znane są najbardziej zagrożone i warte uratowania i im przyznać większe kwoty niż rozdawać małe sumy, za które nie wiele można zrobić. Chociaż jak to się mówi „lepszy rydz niż nic”.
  Są także przypadki, gdzie w radach fundacji zasiadają konserwatorzy odpowiedzialni za zabytki na danym terenie. A jak wygląda dalszy ciąg chyba każdy się domyśla. Pałac szybko jest remontowany, powstaje hotel, restauracja itp. a inne zabytki raczej nie mają wielkich szans na remont. Nie można przecież pozwolić pod nosem działać konkurencji. Przeciąga się więc jak najdłużej sprawy własności, remontów, pozwoleń, wyszukuje się nowe przeszkody aby tylko utrudnić innym właścicielom ich odnowienie. I co ma zrobić lub do kogo się odwołać tak potraktowany człowiek gdy na swojej drodze spotka takiego „zapracowanego” konserwatora?.
  I między innymi takim ludziom chcemy przyznawać te nagrody. Pewnie osobiście nigdy ich nie odbiorą ale ogłoszenie o takim fakcie w Internecie może wiele zdziałać. Są już pierwsze organizacje, które przystąpiły do tej akcji i wspólnie zastanowimy się nad formą nagrody. Jedno jest pewne – nie będą to pieniądze. Chyba, że laureat będzie chciał odsprzedać nagrodę wpłacając pewną kwotę na fundusz remontowy wybranego zabytku.
Każdy z Was może uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. Jeżeli jesteście zainteresowani przyślijcie maila na adres: zaniedbanyzabytek@gmail.com . W zależności od zainteresowania podejmiemy kolejne działania.

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne akcje

 

Czy tylko brak pieniądzy?

11 kwi
  Czy zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego władze gminne i powiatowe tak mało dbają o zabytki znajdujące się na ich terenie? Wydaje mnie się, że odpowiedź jest prosta. Nie chodzi tutaj o brak pieniędzy tylko o brak planów związanych z późniejszym ich wykorzystaniem. Bo zwróćmy uwagę, że kupione w ostatnich kilku latach przez osoby prywatne pałace czy zamki bardzo szybko są remontowane czy odnawiane i prowadzona w nich jest działalność gospodarcza. Przeważnie znajdują się w nich hotele czy restauracje, organizowane są różne konferencje, imprezy okolicznościowe itp. To wszystko przynosi właścicielowi jakiś dochód i pomału inwestycja się zwraca. Ale zwróćmy uwagę gdzie się tak dzieje. Zazwyczaj są to znane miejscowości czy regiony gdzie o turystów nie trzeba specjalnie zabiegać. A co mają zrobić gminy gdzie stoi sobie zrujnowany pałac w miejscowości, której czasem ciężko znaleźć na mapie i właściwie tylko on jest jej jedyną atrakcją? Powiedzmy znajdują się pieniądze na jego remont, budynek i park lśni nowością i co dalej? Hotel – raczej będzie świecić pustkami (brak atrakcji dla turystów), muzeum, restauracja – podobnie. Mieszkańców nie zainteresuje, turystów nie przyciągnie. Imprezy, konferencje w zależności od wielkości obiektu i jego wyposażenia lecz dochód niezbyt wielki. A przecież o odremontowany pałac trzeba dbać, pilnować, opłacać media, robić drobne naprawy itp. a wszystko to kosztuje. I po co to komu? Niech już lepiej stoi i niszczeje, nakłady żadne (nawet na posprzątanie czy wykoszenie w lecie trawy) a na wszystkie pytania ludzi czy innych instytucji dlaczego ten budynek jest w takim stanie odpowiedzi są zazwyczaj dwie. Jedna – obiekt jest własnością prywatną a druga – brak pieniędzy i po kłopocie. A może ktoś z czytających ma pomysł jak zagospodarować takie obiekty? 
 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Ochrona zabytków

 

Co sąd to inny wyrok.

06 kwi
   Niecałe dwa lata temu z przyjemnością przeczytałem krótką notatkę, że gmina Suchy Dąb odebrała na drodze sądowej prywatnemu właścicielowi nieduży zameczek krzyżacki w Grabinach. Był to bodajże pierwszy tego typu przypadek w ostatnich latach i wydawać by się mogło, że najgorsze zamek ma za sobą. Lecz życie pokazało jak bardzo jest nieprzewidywalne. Nie znam szczegółów wyroków lecz według pierwszego gmina odzyskała zamek natomiast gdy wystąpiła o wpis do ksiąg wieczystych jako właściciel okazało się, że jest tylko właścicielem gruntu a budynek dalej jest prywatny i nie można takiego wpisu dokonać. Jaki to był więc wyrok skoro każdy interpretuje go w różny i odmienny sposób. A w międzyczasie ponad 500-letni zameczek postanowił przyspieszyć decyzje ludzi i najzwyczajniej w świecie częściowo się zawalił. Tak więc niech sądy jeszcze dłużej myślą nad rozwiązaniem wydawałoby się prostej sprawy ( nie zabezpieczyłeś zabytku, zostaje ci odebrany zgodnie z przepisami ) a w krótkim czasie będzie już po sprawie. Pozostanie tylko wyrównać teren.
  Lecz w tym przypadku nie można mieć pretensji do władz gminy. Walczą o jeden z najcenniejszych zabytków na ich terenie natomiast jak to zwykle była o jego losie decydują osoby, którym stan danej budowli jest zupełnie obojętny.
    Ale co najbardziej mnie dziwi to komentarze pod artykułem dotyczącym zawalenia się części zamku. Oto one:
„Jaki to zamek ? Przecież to zwykłe gospodarstwo rolne. Z tego co wiem tam nie ma zamku, bo dawno go zburzyli. Tam są wiejskie zabudowania i tyle. Ale musi być jakiś nius .”

„Antycep (gość) 2012-03-20 20:37
Pozwolili osunąć się ścianie…. A ja pozwoliłem sobie na przeczytanie tego kretyńskiego artykułu i powiem szczerze że żałuję. Jedna wielka głupota. Zarówno bohater(ka) jak i autor. A od mrozu to się odpie…….e.”

„Biała dama (gość) 2012-03-20 17:35
Wstyd dla Grabin weźcie to rozbierzcie, ni to zamek, ni chałupa, tak naprawdę to wstyd dla mieszkańców, turysta myśli że zamek albo chociaż kawałek zamku obejrzy a tu ch.. Wstyd dla tej wsi nic więcej ten zamek to trzeba tam od podstaw zbudować ewentualnie.”

Co myśleć o takich ludziach. Są na pewno młodzi, częściowo wykształceni (umieją pisać i czytać ale czy ze zrozumieniem to nie jestem pewien) a ich całe życie to komputer. Dookoła może nic nie być byle działał internet. Przestaje mnie więc dziwić niewielki udział społeczeństwa w akcji „Ratujmy polskie zabytki” jak i w innych, które ich osobiście nie dotyczą. Natomiast gdy sami potrzebują pomocy to mają pretensje do wszystkich, że im nie pomagają. Ale podobno „niektóre typy tak mają”.

 
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bezpowrotnie znikają na naszych oczach

03 kwi
Prawie co tydzień w jakiejś lokalnej lub ogólnopolskiej gazecie możemy przeczytać o niszczejącym zabytku. I nie ma znaczenia czy jest to kilkuwieczny zamek czy stuletnia kamienica bądź też inny stary obiekt lub przedmiot. Ważne jest to, że niszczeje, ginie na naszych oczach a ludzie odpowiedzialni za taki stan rzeczy nic nie robią w kierunku jego poprawy. Powstają różne fundacje czy stowarzyszenia, prowadzone są akcje jak nasza "Ratujmy polskie zabytki", na facebooku i innych społecznościowych portalach powstają strony mówiące o tym zjawisku lecz to wszystko robią zwykli ludzie, którzy widzą ten przerażający problem. A gdzie są ludzie, którzy z racji wykonywanego zawodu i brania za niego zapłaty powinni się tym zajmować? Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdyby te wszystkie organizacje i ludzie mogli pomóc w naprawach, remontach, odbudowach itp. to ostatnie zdanie należy jednak do tych, co sprawy te mają gdzieś. To oni wydają różne zgody i pozwolenia np. na posprzątanie terenu ze śmieci czy wykoszenie trawy. A i w tak prozaicznym przypadku spotkać się można z odmową władz. To na co można liczyć występując o zgodę na remont? Na pewno na wielkie schody, przy których te na najwyższe drapacze w świecie są dopiero wyjściem z piwnicy. A później czasami bywa jeszcze gorzej. Dziwię się lokalnym władzom, że gdy w dzisiejszej dobie rozwija się turystyka, ludzie jeżdżą i zwiedzają różne zakątki kraju, oni zamiast zadbać o będące na ich terenie atrakcje i zabytki siedzą z założonymi rękami i narzekają. Głównie na brak pieniędzy ale i na brak turystów a co za tym idzie i dochodów. Ale do czego i po co ten turysta ma przyjechać? Aby zobaczyć zrujnowany zamek czy pałac z napisem "zakaz wstępu, grozi zawaleniem"? Takie "perełki" to prawdopodobnie znajdzie on w swojej okolicy i to dużo taniej (przy rosnących cenach paliw i biletów). A gdy nie wiedzą jak zabrać się do rzeczy to polecam przykład gminy Krzeszowice (małopolska) i Stowarzyszenia "Ratuj Tenczyn", które nie tak dawno powstało a potrafiło doprowadzić do zapoczątkowania odbudowy zamku Tenczyn w miejscowości Rudno. Nękanie przez to Stowarzyszenie władz gminnych jak i Ministerstwa przyniosło efekt (pomimo początkowego niezbyt przychylnego stanowiska gminy) i obecnie trwają prace remontowe na zamku a także planuje się już na nim różne przyszłe i nie tak odległe imprezy. (Na moim niezbyt "rozgadanym" forum można o tym przeczytać:
http://www.ruinyizamki.grupy-dyskusyjne.pl/
).
Są jednak przypadki gdzie władze lokalne przystępują jednak do odnawiania znajdujących się u nich zabytków lecz to co robią jest w efekcie zniszczeniem starej budowli niż jej naprawą. Przykład – zamek w Gostyninie (
http://gostyninnews.pl/archiwum/43-kultura/121-zamek-czy-to-jeszcze-zabytek
). Również kontrowersyjna jest odbudowa zamku w Tykocinie lecz wykonana przez prywatnego właściciela terenu. Jedni się zachwycają znawcy ganią. Możemy znaleźć kilka odbudowanych starych zabytkowych budowli lecz czy na pewno są jeszcze zabytkami? W każdym razie coś im się przytrafiło i mają szansę zaistnieć przez pewien czas.
Z odpowiedzi na listy w naszej akcji "Ratujmy polskie zabytki" można wnosić, że w większości przypadków władze prężnie działają, wiedzą o problemie, monitują i upominają właścicieli budowli, nadzorują itd. itp. tylko, że nic z tego dla zabytku nie wynika. Jak niszczał tak niszczeje dalej, korespondencja między stronami trwa, ewentualne sprawy spadkowe czy sądowe ciągną się latami i wszyscy z utęsknieniem czekają kiedy to wszystko się zawali i będzie po kłopocie. Ale zanim to nastąpi mamy szansę niektóre z nich jeszcze zobaczyć. Polecam przeczytanie tego artykułu
http://www.wykop.pl/ramka/1083199/nie-do-zobaczenia-do-wyburzenia/
i zastanowienia się nad problemem, który dotyczy nie tylko śląskich zabytków. I działajmy aby w przyszłości jak najmniej przeczytać można było doniesień prasowych o zawaleniu, wyburzeniu czy pożarze kolejnego zabytkowego obiektu.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii