RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2012

Cenzura i komentarze

30 sty

  Dzisiaj (30.01.2012) na portalu gdzie znajduje się niniejszy blog (Interia) pokazały się zdjęcia 10 pałaców pt. „Dolina Pałaców: Nowy pomnik historii”. Link do nich to
http://turystyka.interia.pl/galerie/polska/dolina-palacow-nowepominikihistorii/zdjecie/duze,1586757,1,19
.
  Gdyby po jakimś czasie link przestał działać to wyjaśniam, że pokazano zdjęcia 10 odremontowanych pałaców nadając im miano Pomnika Historii.

Pomnik Historii to najwyższa forma uznania dla zabytków. Do tej pory tytuł ten nadano jedynie 45 najcenniejszym obiektom w całej Polsce. W najbliższym czasie do tego grona dołączy zespół 11 założeń pałacowo-parkowych znajdujących się na terenie Kotliny Jeleniogórskiej….”

Ponieważ jak zwykle jest tam miejsce na dodanie komentarza to go dodałem. Brzmiał mniej więcej tak:
     Chyba najwyższy już czas pokazać prawdziwe Pomniki Historii, te zrujnowane, zaniedbane i rozkradane zabytki, o które nikt nie dba. Nasze władze przyznają różne tytuły odnowionym za pieniądze prywatnych inwestorów zabytkom, nie widząc tych niszczejących, o które powinny same zadbać. W naszej akcji „Ratujmy polskie zabytki” staramy się właśnie zwrócić odpowiednim urzędom uwagę na problem braku ochrony starych budowli.

   Może nie przytoczyłem dosłownie tego wpisu lecz taka była jego wymowa. Niestety wpis ten nie ukazał się. Tak więc jakby ktoś nie wiedział to cenzura dalej istnieje, wolność słowa jest wtedy gdy przytakujemy i chwalimy nasze władze a obecnie cenzor nosi miano moderatora.

Oto przytoczę fragment regulaminu portalu Interia odnośnie komentarzy”
c. INTERIA.PL oświadcza, że nie zamawia, nie zleca ich przygotowywania, nie dokonuje analizy redakcyjnej czy też autoryzacji przedpublikacyjnej, zapisuje Wpisy i Komentarze we własnej infrastrukturze technicznej i udostępnia w sieci internet, przy czym zastrzega sobie prawo do usunięcia, już dodanych:
  i. Wpisów i Komentarzy, które zawierają zwroty lub określenia powszechnie uznawane za wulgarne (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.) oraz zwroty lub określenia powszechnie uznawane za obraźliwe lub mogące naruszać dobra osobiste osób
trzecich, niezgodne z obowiązującym prawem oraz takie, które mają charakter reklamy, kryptoreklamy, product placementu, w szczególności po otrzymaniu wiarygodnego lub urzędowego zgłoszenia co do bezprawności publikowanych przez Użytkownika Komentarzy lub Wpisów w trybie i na warunkach ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 (Dz. U.z roku 2002, Nr 144, poz.1204 z poz. zm.).”

    Zastanawiam się, które z tych wymienionych w regulaminie pozycji zostały przekroczone. Może chodzi o zwrot „ Nasze władze” i moderator zakwalifikował to do „naruszenia dobra osobistego osób trzecich”, a może w zwrocie „W naszej akcji Ratujmy polskie zabytki” dopatrzył się kryptoreklamy? Odpowiedzi do tej pory nie uzyskałem także na moje pytanie gdzie mój komentarz się podział. Po co więc zachęcać ludzi do wyrażania swojego zdania jeżeli nie ma się zamiaru tego publikować.
  Dobrze i bezpiecznie jest pokazywać jakie piękne i odnowione mamy zabytki, jak o nie dbamy, jak pielęgnujemy i wyrabiać u nieświadomych rzeczywistego ich stanu czytelników obraz sielanki, dobrobytu i państwowej opieki. Po co więc brać udział w takich akcjach jak nasza skoro jest tak dobrze a tylko kilkunastu czy kilkudziesięciu oszołomów widzi coś innego. A może by tak utworzyć własny portal tematyczny, w którym przedstawiali byśmy prawdziwy stan naszych zabytkowych budowli i nie chodzi mi tylko o zamki czy pałace ale też o inne zaniedbane i zapomniane zabytki. Jest przecież w naszym internecie trochę stron zajmujących się takimi tematami, które może razem stworzyłyby taką jedną wielką stronę zauważoną przez większą część internautów. Co o tym myślicie?


 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I znowu Stare Tarnowice.

21 sty
   Co jakiś czas jak bumerang wraca sprawa zamku w Starych Tarnowicach. To, że jest remontowany i udostępniony zwiedzającym to dobrze i chwała mu za to. Natomiast wychodzące przy okazji inne niezbyt przyjemne sprawy dla znających temat budzą wiele kontrowersji i niesmaku. Najpierw sprawa przeniesienia portalu głównego z zamku w Płoninie i zamontowaniu go w nowym miejscu w Tarnowicach, później sprawa altany i tralek, które także pochodzą z Płoniny a o kradzieży, których zawiadomił ówczesny właściciel Płoniny policję. I oto znajdują się one w zamku tarnowickim, złożone „na kupę” i czekające na swoją kolej. Skąd się tam wzięły? Pewnie z tęsknoty za portalem (podobno oddanym do konserwacji) same przywędrowały te kilkaset kilometrów. A teraz nowe kłopoty – rzeźby. Jest przypuszczenie, że pochodzą one z pałacu w Wilkanowie. Już wcześniej na swoim blogu pisałem, że pewnie one też pochodzą z innych obiektów i okazuje się, że się nie myliłem. Bo jeżeli ktoś raz bezkarnie okradł jeden pałac to następne takie czyny są tylko kwestią czasu. Znalezienie u nas niszczejących pałaców czy zamków z pozostałymi w nich różnymi ozdobami architektonicznymi nie jest trudne. Wymontowanie i wywiezienie również gdyż nikogo to nie obchodzi co się dzieje na obcej posesji. Właśnie dlatego tak wiele zabytków jest rozkradanych gdyż każdy wie, że nikt się nie wtrąci i wszyscy wolą udawać ślepych i głuchych.
   Ale jest także inna sprawa. Żadne z pozostałych w niszczejących zabytkach dekoracji nie jest skatalogowane i sfotografowane. Można brać do woli i nikt nie udowodni skąd dany detal pochodzi. Wie o tym dobrze właściciel zamku w Starych Tarnowicach i ten fakt z powodzeniem wykorzystuje. Bo altana, tralki, rzeźby czy portal znajduje się na zewnątrz i wszyscy mogą to zobaczyć. A co znajduje się w pomieszczeniach, do których nie ma dostępu? Bo, że takie istnieją chyba nikt nie wątpi. Pan S. pozbierał różne przedmioty z odległych zamków i pałaców będąc pewnym, że nikt się nie zorientuje a tym bardziej, że będzie dochodził skąd co pochodzi. Bo według niego on te rzeczy ratuje przed zniszczeniem i kradzieżą. Po co ma ktoś inny to zabrać kiedy mogę ja. Mało tego – za taką działalność dostaje jeszcze nagrody i dotacje z Unii.
   Prowadzone śledztwa dotyczą, co dziwne, tylko danego zgłoszenia. Zgłoszono o kradzieży portalu wyjaśniano tylko te sprawę, zgłoszono altanę i tralki – tylko tego dotyczy śledztwo. A czy nie można za jednym zamachem skontrolować całego obiektu i żądać wyjaśnień odnośnie znajdujących się tam innych dzieł sztuki. Czy naprawdę ktoś zwiedzający zamek gdy zobaczy np. kominek łudząco podobny do tego jaki zniknął w jakimś zrujnowanym pałacu musi zgłaszać na policję ten fakt i tak postępować z każdą rzeczą. Przecież to jakaś paranoja. A może władze wolą nie zauważać pewnych faktów i dopóki sprawy nie wychodzą na światło dzienne udają, że problemu nie ma. Bądź co bądź właściciel zamku w Starych Tarnowicach to człowiek zamożny, przynoszący miejscowości chlubę i pieniądze, zatrudniający trochę ludzi i z tego to powodu nie można go nękać i ciągle nachodzić. I pewnie w przekonaniu tychże władz nic wielkiego się nie dzieje. Rzeczy te zostały uratowane od zagłady, a że przy okazji zniszczono kilka innych zabytków w innych częściach kraju to już ich nie obchodzi. Tamten teren do nich nie należy i niech martwią się o to jego zarządzający. Takie gospodarskie myślenie.

Moje inne notatki dotyczące sprawy zamków w Płoninie i Starych Tarnowic to:
”Ratujmy swoje – dewastujmy inne”
”Gdzie pierwotnie stały:
”Portal z Płoniny – ciąg dalszy”
”Płonina i Tarnowice Stare – kontynuacja”

Do notatki pt. „Gdzie pierwotnie stały” załączone są zdjęcia rzeźb. Przypuszczalnie niektóre z nich znajdowały się w pałacu w Wilkanowie. Może ktoś z czytających ma zdjęcia tych rzeźb stojących w tym obiekcie. Proszę o kontakt.


 
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zamki

 

Nasze zabytki.

16 sty
  Na swojej stronie internetowej jak i na tym blogu zajmuję się głównie zamkami i pałacami. Budowle te od dawna mnie interesują. Jest w nich jakaś aura tajemniczości, pozostałości historii związanych z danym miejscem ludzi oraz zdarzeń. Prawdopodobnie gdyby zadać pytanie – „Wymień zabytki” te dwie budowle znalazłyby się na pierwszym miejscu. A przecież oprócz nich jest jeszcze wiele innych obiektów, które także zasługują na miano zabytku. Zamki i pałace są jednymi ze starszych budowli w naszym kraju (zamki od XIII wieku, pałace XV-XVI w) ale istnieją także całe średniowieczne założenia miast jak Kraków czy Zamość, są też pojedyncze stare kamienice znacznie różniące się wyglądem i wystrojem architektonicznym od dzisiejszych budynków. Te zabytki także mają swoich wielbicieli i ludzi, których interesuje ich historia oraz ich stan obecny.
  Istnieją jeszcze młodsze zabytki, też mające swoich fanów ale nie mające większych szans na uratowanie. Myślę tu o małych stacjach kolejowych, które funkcjonowały około 25 lat temu a obecnie żaden pociąg się na nich nie zatrzymuje. Budynki może nie są specjalnie ładne i ozdobne ale w niektórych przypadkach ich początki sięgają końca XIX wieku. Problem w tym, że przeważnie znajdowały się na uboczu miejscowości i w obecnej chwili nie ma na nie żadnego pomysłu oprócz ich wyburzenia. Dla spółek kolejowych to niepotrzebne budynki, nie warte remontu i wydawania na nie pieniędzy. Ale z drugiej strony nie ma się co dziwić jeżeli zobaczymy jaki jest stan naszego taboru kolejowego, który wymaga jednak znacznego remontu i odnowienia. I tu także znajdziemy stare, stojące na bocznicach wagony czy lokomotywy warte odnowienia ale co dalej? Po czym i gdzie mają jeździć jeżeli tory należą do jednej spółki, tabory do jeszcze innych spółek a do remontów nikt się nie kwapi.
  Kolejne zabytki, którym warto się przyjrzeć to cmentarze. Co roku od pewnego czasu na znanych wielkomiejskich cmentarzach urządza się zbiórki pieniędzy (kwesty) na ratowanie starych nagrobków. Pomysłodawcą był Jerzy Waldorff i pomimo jego śmierci akcja trwa i rozwija się dalej. Ale to w dużych miastach. A co z małymi wiejskimi cmentarzykami, na których także znajdują się groby z ubiegłych epok. Wprawdzie rzadko stoją tam rodzinne stare grobowce ale wiele jest zwykłych, zapomnianych ziemnych mogił, z wbitym żelaznym krzyżem, bez tabliczki z imieniem i nazwiskiem, po których czasami w Dzień Zmarłych chodzą ludzie nawet o tym nie wiedząc. A przecież wystarczyło by nadsypać trochę ziemi czy obłożyć kamieniami (wydatek chyba niezbyt duży). Podobnie rzecz się ma z samotnymi powstańczymi mogiłami w lasach. Ludzie ci ginęli za jakąś ideę, walczyli o lepszy byt, o wolność i czy obecnie naprawdę tak trudno jest zadbać o ich miejsce spoczynku? Pozostając jeszcze w temacie pochówku do zabytków zaliczyć należy rodzinne mauzolea stawiane często w pałacowych ogrodach. Chowani w nich byli członkowie rodziny zamieszkującej dany pałac, czasem ich krewni. Obecnie, w niektórych przypadkach ciężko jest znaleźć tę budowlę zarośniętą krzakami, zniszczoną, walącą się a przecież czasem jej wiek przekracza trzysta lat. Czy nie zasługuje na przetrwanie?
   Inne zabytki to przydrożne kapliczki i znajdujące się w nich świątki. Zazwyczaj o ich stan dba miejscowa ludność. Stoją kwiatki, palą się świeczki lecz mało kto wie jaka jest wartość danej figurki. Nie zabezpieczone, nie skatalogowane stoją sobie samotnie i dopiero z chwilą jej kradzieży dowiadujemy się ile była warta i co straciliśmy. Może trzeba znaleźć jakiś sposób na rozwiązanie tego problemu?
   Mamy też zabytki przyrody, które rosną sobie w dawnych parkach otaczających pałac. Tworzenie takich parków i ogrodów było modne w XVIII i XIX wieku. Sprowadzano wiele nie znanych u nas drzew, krzewów czy kwiatów, które były ozdobą założenia. Różne dodatkowe budowle i stawy dopełniały reszty. Obecnie wprawdzie drzewa, w niektórych parkach przetrwały lecz jeżeli sam budynek pałacu ulega zniszczeniu to trudno mówić zadbanym ogrodzie. Mało kto z oglądających wie na jaką roślinę patrzy czy co właśnie mija. A czasem są to naprawdę unikatowe okazy. Należy cieszyć się tym, że jednak dość trudno jest wykopać dwustuletnie drzewo i przenieś go na swoją posesję.
   Osobną grupę zabytków tworzą wszelkiego rodzaje fortyfikacje. Poczynając na starych cytadelach, poprzez dziewiętnastoletnie forty na bunkrach z drugiej wojny światowej kończąc. Zwolenników tego typu zabytków jest u nas bardzo wiele. Na internetowych forach opisują swoje eskapady, odkrycia czy znaleziska a ich działalność jest dość prężna. Co najważniejsze są wśród nich ludzie z pomysłami na dalsze wykorzystanie danego obiektu. Należy życzyć im wytrwałości i cierpliwości bo bliski kontakt z „kochanymi” urzędnikami to nie to samo co wyrzucenie tony gruzu z bunkra.
   Mało znanymi zabytkami w naszym kraju oprócz województw wschodnich są cerkwie. Pozostało ich niewiele w stosunku do tego co było a nieszczęściem jest to, że nie wiadomo kto ma się nimi zająć. Wyznawców prawosławia jest na tamtych terenach sporo lecz za mało aby wszystkie niszczejące obiekty uratować. Wyznających inne religie ten temat w ogóle nie interesuje. My dbamy o swoje a wy dbajcie o swoje. Ciekawi mnie tylko czy to naprawdę prawosławni niszczą swoje świątynie i je rozkradają?
  Jeżeli jesteśmy już przy wierze to sporą część zabytków w naszym kraju zajmują kościoły. Te jednak mają swojego właściciela, którym ogólnie rzecz ujmując jest tzw. Kościół. Niby jest rozdział Państwa od Kościoła lecz z mojego punktu widzenia jest to podział jednostronny. Państwo ma nie wtrącać się do spraw kościelnych, żadnych podatków i nakazów natomiast Kościół chce wyznaczać kto ma występować i co mówić w publicznej telewizji, chce dyktować politykom jak mają rządzić a krzyż powinien wisieć bez mała wszędzie. I taki mały absurd – religii w szkole uczą świeccy katecheci a księża nauczają o życiu w małżeństwie. Do tego dochodzi jeszcze sprawa remontów zabytkowych kościołów, które to powinno wykonać Państwo. Nie wiem tylko dlaczego?
   Coraz rzadziej możemy na wsi zobaczyć stare drewniane chałupy z ludowym wzornictwem, drewniane dwory, młyny wodne czy wiatraki. Są to też zabytki, które o wiele szybciej ulegają zniszczeniu niż kamienne czy murowane budowle. Aby przetrwały powstają tzw. skanseny gdzie przenoszone są zagrożone i unikatowe budowle z okolicy. Gromadzi się tam także dawne przedmioty codziennego użytku jak meble, garnki, narzędzia rolnicze a wszystko udostępnione jest do zwiedzania.
Można powiedzieć, że prawie na każdym kroku otaczają nas zabytki. W mieście, na wsi, w lesie czy w parku. Trzeba tylko umieć je dostrzec i jak widzimy, że ulegają zniszczeniu nie przechodzić koło tego obojętnie. Nie mówić „czemu ktoś tego nie wyremontuje czy naprawi” ale samemu podjąć jakieś kroki. Nie zwalajmy wszystkiego na innych bo dla innych to właśnie my jesteśmy tymi innymi.
   Oczywiście nie wymieniłem tutaj wszystkich zabytków jakie możemy spotkać. Są one przecież prawie w każdej dziedzinie życia – w motoryzacji, lecznictwie, lotnictwie, nauce itp. itd. ale nauczmy się je szanować i dbać o nie. Bo za kilkadziesiąt lat nasze prawnuki za zabytki będą uważać budowle i przedmioty, z których obecnie korzystamy i chyba przykro by nam było gdyby zniszczyli to na co pracowaliśmy całe życie.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ochrona zabytków

 

Elementy dekoracyjne w zniszczonych pałacach – co z tym zrobić?

09 sty
  Oglądając na zdjęciach pozostające w ruinie pałace zastanawiam się co można zrobić aby uratować znajdujące się w niektórych z nich elementy dekoracyjne, rzeźby itp. Myślę tu o budowlach, które są tak zniszczone, że prawdopodobnie nigdy nie będą odbudowane a znajdujące się w nich jeszcze ozdobne detale warte są uratowania. Szkoda aby zostały skradzione albo zniszczone przez upływający czas. Może nie wszystkie takie elementy są dziełami sztuki jednakże powstały dwa lub trzy wieki temu i choćby z tego powodu warto je zachować dla potomnych.
  Pewnie odezwą się głosy, że chcę niszczyć zabytki usuwając z nich to co jeszcze warte jest w nich obejrzenia. Ale jak wspomniałem wcześniej chodzi mnie o te pałace, które z całą pewnością nikt ich nie odremontuje. Są tak zniszczone, że ich pozostałości trzeba byłoby wyburzyć aby wszystko postawić od nowa a to już nie jest remont lecz stawianie nowego budynku i trudno tu mówić o restauracji. A takich obiektów jest niestety bardzo wiele na terenie naszego kraju. Istnieją także pałace zniszczone w mniejszym stopniu lecz i te pewno nie prędko znajdą chętnego na ich remont. A powód czasem jest prosty. Mało atrakcyjna okolica, z dala od głównych dróg a przecież w obecnych czasach wszystko musi na siebie zarobić. Dlatego też remontowane obecnie pałace przeznacza się na hotele, restauracje, ośrodki wypoczynkowe, konferencyjne i bóg wie na co jeszcze byle tylko przynosiły dochód. Przedtem pałac służył za mieszkanie a jego wielkość i wystrój świadczyły o bogactwie jego właściciela. Obecnie to pałac ma przynieś bogactwo swojemu właścicielowi. Taka zamiana ról.
  Ale odszedłem trochę od głównego tematu ratowania niszczejących pałacowych ozdób. Może warto zastanowić się nad pomysłem zebrania takich przedmiotów w jednym miejscu tworząc swoiste muzeum pozostałości po dawnych budowlach. Odremontować jakiś pałac i w nim zgromadzić elementy z innych budowli wraz z opisami i zdjęciami miejsc, z których pochodzą. Wiem, że łatwo się mówi a gorzej z wykonaniem takiego planu lecz przy odrobinie dobrej woli kilku urzędów, logicznym i przyszłościowym myśleniem np. konserwatorów było by to do zrealizowania. Bo przecież nikt nie pozostawił w zrujnowanym pałacu np. obrazów na stojących jeszcze ścianach, mebli czy innych będących w nim przedmiotów. Dlaczego w takim razie pozostawiać kamienne dekoracje? Czyżby konserwator myślał, że ich nie można ukraść? Zapewniam, że można i jest to tylko kwestia czasu tym bardziej, że nastała obecnie moda na „starocie”.
  Jak zwykle pozostaje sprawa pieniędzy, która hamuje prawie każdy projekt jaki ma do wykonania powiat czy województwo. Ale przy dobrym nagłośnieniu i rozreklamowaniu projektu na pewno kilku sponsorów by się znalazło. Ale trzeba chcieć a podobno „chcieć to móc”.
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Pałace

 

Czy potrzebne nam są zabytki?

07 sty
  Do napisania tego tekstu przyczynił się komentarz dodany na stronie naszej akcji „Ratujmy polskie zabytki” a dotyczący Willi Grüneberga w Szczecinie. Anonimowy autor pisze:

„no i co że to jest zabytek to znaczy że ma to zablokować budowę tramwaju ta wila jest nikomu nie potrzebna a z tramwaju będą korzystać setki ludzi dziennie takich za zbytków jest pełno w szczecinie a obrońcy akurat tego się uczepili jeżeli nie pasuje wam zburzenie to miasto ma takie projekt aby ją przenieść uważam że obrońcy się ośmieszają”.

  Idąc tokiem myślenia tej osoby zbudowanie Zamku Królewskiego w Warszawie jest także bezcelowe gdyż postawienie w jego miejscu jeszcze jednego megasupersamu byłoby o wiele lepszą inwestycją gdyż sklep taki odwiedzany byłby przez więcej osób niż te zwiedzające zamek. Poza tym dowiedzieliśmy się, że walcząc o zabytki tylko się ośmieszamy. Sądząc z małej ilości osób biorących udział w naszej akcji takie myślenie jest chyba powszechne. Jednakże jak wiele razy na pewno się przekonaliśmy nie ilość jest ważna a jakość i rezultat. A swoją drogą to może i dobrze, że tak mało ludzi chce nam pomóc. Przynajmniej późniejsze wszelkie zaszczyty, odznaczenia czy nagrody przypadną tylko kilku osobom a nie masie ludzi ;) Będziemy mogli się pochwalić, że dzięki nam kilku urzędników przebudziło się z biurowego letargu i przez chwilę musieli popracować na swoje pensje oszczędzając tym samym na kawie i cukrze (podobno kawa bez cukru jest nie zdrowa ale według mnie dużo smaczniejsza) a w rezultacie można powiedzieć, że zadbaliśmy o ich zdrowie.
  A tak poważnie to zastanawiam się czy tak naprawdę potrzebne są komuś zabytkowe budowle. W miastach stoją przeważnie (co daje do myślenia) w miejscach gdzie planowane są nowe inwestycje typu tras tramwajowych, ulic czy nowych marketów. Poza miastem czasami tarasują nową drogę czy autostradę. A najdziwniejsze w tym jest to, że to one były w danym miejscu wcześniej niż nowo projektowane budowle. Wniosek z tego taki – nasi projektanci za nic mają zabytkowe budowle. Są stare więc trzeba je zburzyć. Przecież nowe trasy czy budynki bardziej przysłużą się ludziom niż ten stary, zrujnowany pałac, kościół czy kamienica, który aby funkcjonował trzeba odremontować (dla niektórych to strata pieniędzy).
  Jest także inna strona takich decyzji. Otóż alternatywą dla takiej np. drogi czy trasy tramwajowej jest wytyczenie jej przez lub w bliskości stojących i zamieszkałych domów gdzie z góry wiadomo, że mieszkańcy będą się sprzeciwiać. Bo każdy chce mieć dobrą drogę ale nie w swoim sąsiedztwie. A samotnie stojący i niszczejący zabytek można wyburzyć (starosta oczywiście przekona konserwatora) i nikt o niego się nie upomni no może kilkunastu obrońców zabytków, których „spławi” się odpowiednim pismem. A za nim na pismo się odpowie budowla już przestanie istnieć. Oczywiście wszystkim będzie ogromny żal zniszczonego zabytku, ktoś musiał się z jego rozbiórką pospieszyć, to było bez naszej zgody i inne takie duperele usłyszymy od odpowiednich władz ale to nie wróci zniszczonej budowli. Pozostaną zdjęcia i wspomnienia.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ochrona zabytków