RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2011

Dlaczego to wszystko niszczeje.

06 lip
   „Buszowałem” ostatnio po internecie szukając informacji o niszczejących pałacach i dworach. Jest tego w Polsce bez liku. Co powiat, województwo to kilkanaście lub kilkadziesiąt takich obiektów. Opuszczonych, walących się lub jeszcze w całości lecz są to już ich ostatnie tchnienia jeżeli nic się z nimi nie zrobi tzn. odremontuje a nie zburzy. Ich powojenna historia w wielu przypadkach się powtarza. Po wojnie w pałacu swoją siedzibę miał PGR (dla niewtajemniczonych Państwowe Gospodarstwo Rolne – odpowiednik radzieckiego Kołchozu i chyba wszystko jasne). W większości urzędowali w nich ludzie, którzy wykształcenie ukończyli na szkole podstawowej a po reformie rolnej i parcelacji majątków pałac był symbolem wyzysku. Aż dziw bierze, że z takim nastawieniem w ogóle chcieli w nim pracować. Oczywiście zarówno pałac jak i należące do niego budynki gospodarcze nigdy nie były remontowane. Jak już nie dało się w nich urzędować po prostu opuszczano je zastawiając na niszczycielskie działanie czasu i ludzi. Budowle te to dzisiaj przeważnie tylko same mury bez dachu, stolarki czy ozdób.
   Inne chociaż także poniszczone to te, które w latach 80-tych sprzedawane były różnym firmom a także osobom prywatnym za przysłowiową „złotówkę”. Oczywiście nikt się nie interesował tym (obecnie też tak jest) czy kupujący będzie w stanie odremontować budynek. Liczyło się to, że gmina pozbyła się kłopotu. A zabytek? Tyle stał to może i dalej postoi ale to zmartwienie jego nowego właściciela.
Oczywiście były i są pałace czy zamki, które wyremontowano ale stanowi to w skali ogólnej niezbyt duży procent. Większość jednak niszczeje.
   Urzędnicy bezradnie rozkładają ręce mówiąc „to jest własność prywatna, nie wiemy gdzie przebywa właściciel, nic nie możemy zrobić”. I tu naszła mnie taka refleksja. Jak to jest. Otóż co roku dostaję z urzędu gminy pismo, w którym wyliczony mam podatek od nieruchomości i gruntu. Przytoczę przykład jak gmina potrafi dbać o pieniądze. Wybudowaliśmy (jako wspólnota) na terenie gminy garaże za własne pieniądze i własnymi rękami. Wtedy było to na zasadzie wieczystej dzierżawy i czynsz wynosił niewiele. Po kilku latach gmina zaproponowała wykup ziemi i zostaliśmy jej właścicielami. I oto okazało się, że teraz czynsz jest większy o kilkaset procent ponieważ wg. gminy garaż to luksus (a czym był przedtem?). Mało tego płacimy raz za powierzchnię garażu a drugi raz za ziemię, na której stoi. No ale jak luksus to luksus. A zmierzam do tego, że jak spóźnię się z zapłatą to po miesiącu już otrzymuję ponaglenie oczywiście z naliczonymi odsetkami i kosztami upomnienia. W takim razie kto płaci gminą za nieruchomości i grunty jeżeli nie wiedzą gdzie jest właściciel? Przecież to są czasem duże pieniądze a nie płacone przez kilka czy kilkanaście lat rosną do wielkich rozmiarów wraz z odsetkami. Czy nie jest to wystarczający powód aby odebrać zadłużony obiekt? Nie są to przecież liczące 20m2 działki tylko duże budynki wraz z otoczeniem i na pewno podatek od nich nie jest mały.
   A może wprowadzić by jeszcze podatek od posiadanego zabytku? Tyle już mamy głupawych ustaw i podatków, że może jeszcze jeden nie zaszkodzi. Czym więcej zniszczony obiekt tym większy podatek, Dla tego kto dba i remontuje podatek mniejszy lub chwilowe zwolnienie. Ciekawym ilu obecnych właścicieli takich budowli odstąpiło by je Państwu bezpłatnie?
   Są jeszcze zabytki, o których zwrot od Państwa dopominają się ich dawni właściciele lub ich spadkobiercy. I tutaj sprawy znajdują swój finał w sądach, ciągną się latami (np. zamek w Wiśniczu) a budowla sobie niszczeje. Dlaczego więc nie oddać ich spadkobiercą z zastrzeżeniem, że w przeciągu np. kilku lat obiekt musi być odnowiony w przeciwnym razie będzie odebrany. I nie czekać do końca terminu tylko sukcesywnie przeprowadzać kontrole nad postępem prac. Głównie w takich przypadkach chodzi oczywiście o pieniądze, które np. włożyła gmina na remont budynku i to kilkanaście lat temu. To jest mniej więcej tak jakby ktoś odebrał mi dom, wyremontował i powiedział, że mi go zwróci jak zapłacę za wykonaną wbrew mojej woli pracę. Paranoja.

PS. Po poniższym komentarzu postanowiłem bliżej przyjrzeć się obowiązującym przepisom. I oto okazało się, że owszem zabytek jest zwolniony od podatku lecz pod pewnymi warunkami. Przesłanki zwolnienia od opodatkowania podatkiem od nieruchomości uregulowane w art. 7 ust. 1 pkt 6 stanowią:
- wpisanie nieruchomości indywidualnie do rejestru zabytków,
- utrzymanie i konserwacja zgodnie z przepisami o ochronie zabytków (wszelkie prace remontowe, konserwacyjne i pielęgnacyjne odbywają się w uzgodnieniu z konserwatorem zabytków),
- wyłączenie części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej.
Mój artykuł dotyczy głównie zabytków zaniedbanych, o które nie dba ich właściciel tak więc nie spełniają jednego z warunków aby je zwolnić od podatku. I tutaj gminy mogą się wykazać wyliczając ich posiadaczom zaległy podatek. 

 
 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Ochrona zabytków

 

Nasza akcja – podsumowanie cd.

04 lip
   Nawiązuję jeszcze do poprzedniej notatki podsumowującej pół roku naszej akcji.
  Jestem trochę rozczarowany małym udziałem ludzi w naszej akcji ale nie zaskoczony. Otóż stale mamy roszczeniowy stosunek prawie do wszystkiego i do wszystkich. To nam nasze państwo powinno wszystko dać, nam inni powinni się pierwsi kłaniać, to my czujemy się niedowartościowani a przecież tacy jesteśmy wspaniali. My wiemy jak mają postępować drudzy, wiemy jak i co im doradzić a także jak zaszkodzić gdy nam podpadną. Ale najważniejsze to myśleć tylko o sobie. Ktoś wzywa pomocy – nie słyszę, kogoś biją – nie widzę ale gdy mnie to spotka to mam pretensje do wszystkich, że nie pomogli. Bo u nas bohaterem jest ten, który pomógł drugiemu chociaż była to sprawa oczywista. Uratował tonącego gdy na brzegu stało kilkadziesiąt osób, udzielił pierwszej pomocy podczas wypadku gdy inni się przyglądali itp, itd. My oczywiście też tak byśmy mogli ale jak już ktoś nas uprzedził to lepiej się nie pchać. A już w żadnym przypadku nie być świadkiem. Zeznania, chodzenie po sądach, komu to potrzebne. Bo nas to nie dotyczy.
  Podobnie ma się sprawa z naszą akcją. Prawie wszyscy w rozmowie są oburzeni, że niszczejącymi zabytkami nikt się nie interesuje – no może z wyjątkiem złodziei i że należy coś z tym zrobić. Oczywiście tym powinni się zająć „tajemniczy” inni bo to nie moje. A zresztą co ja mogę zrobić? Nic.
  I tu, że tak powiem „jest pies pogrzebany”. Nie wierzymy, ze mamy na coś wpływ. Nawet jako jednostka mogę zwrócić uwagę urzędu na fakt niszczenia mienia czy zabytku i nikt mi tego nie będzie miał za złe. Nie bójmy się podpisać listu swoim imieniem i nazwiskiem i żądajmy na niego odpowiedzi. W końcu to urzędy są dla ludzi a nie ludzie dla urzędów. Dlatego czym więcej listów zostanie wysłanych tym większą zwrócą uwagę na problem. Niech pracujący w nich urzędnicy uczciwie zarobią na swoją pensję.
  Zbliżają się wybory i nagle wzrosło zainteresowanie polityków zwykłymi ludźmi, ich życiem, marzeniami, oczekiwaniami. Aby zostać wybranym obiecają wszystko. Dziwne tylko, że chyba żaden z nich nic nie wspomina o ochronie zabytkowych a mało znanych obiektów. Temat jest bowiem bardzo niepopularny i śliski. Łatwiej jest bowiem obiecać darmową służbę zdrowia czy zniesienie podatków niż wyremontowanie konkretnej budowli. Naciskanie i ciągłe przypominanie ma więc cel a my możemy się także przyczynić do uratowania jakiejś części historii naszego kraju.
  My nie mamy z akcji żadnego materialnego zysku. Prowadzimy ja zupełnie charytatywnie, w wolnym czasie a zainteresowanie zabytkami jest naszym hobby. Jeździmy po zniszczonych obiektach, fotografujemy a owocem tych podróży są później właśnie listy do odpowiednich urzędów, w których informujemy o zaistniałym problemie.
  Jeżeli w waszej okolicy są zaniedbane czy zniszczone pałace, zamki, dwory a można je jeszcze uratować to proszę o informację. Dobrze byłoby dołączyć zdjęcie i opis budowli, zniszczeń itp.
  Aby wziąć udział w akcji wystarczy mieć 5 minut wolnego czasu na odebranie i wysłanie listu. I to jest cały wkład jaki wnosimy do akcji. Później możemy się chwalić, że my też zrobiliśmy coś pożytecznego dla następnych pokoleń.

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne akcje

 

Pół roku naszej akcji

03 lip
  Minęło pół roku od rozpoczęcia naszej akcji ”Ratujmy polskie zabytki” i moje kolejne jej podsumowanie. W naszym założeniu było aby uświadomić urzędom odpowiedzialnym między innymi i za zabytki jak wielu z nas widzi problem ich niszczenia i powolnego znikania z mapy Polski. Chcieliśmy aby sterty listów wysłanych przez uczestników naszej akcji zaległy biurka urzędników i zwróciła baczniejszą uwagę na istniejący problem. Leżące na biurku koperty z listami oczekującymi na odpowiedź miły zmobilizować odpowiednie władze do działania. Niestety, pomimo że każdy z nas widzi problem, jest za odnową zabytkowych budowli i czasem deklaruje chęć pomocy (oczywiście jak wie, że nie będzie musiał tego robić) nie wiele osób do niej przystąpiło. Dlatego też zmuszeni byliśmy zmienić założenie akcji i listy wysyłamy także drogą elektroniczną.
  Na adresatów tychże pism wybraliśmy starostów powiatowych wychodząc z założenia, że władze gminy odeślą nas do władz zwierzchnich, natomiast ministerstwo lub województwo skieruje nas do odpowiednich gmin czy powiatów.
  Do tej pory interweniowaliśmy w sprawie pałacu w Kluczowej, Zębowicach, Bycinie, zamku w Gościszowie, willi Grüneberga, dworu w Jędrzychowicach i kościoła św. Marii Magdaleny w Zatoniu.
  W większości przypadków otrzymaliśmy od starostów odpowiedzi na nasze pisma. Pomimo upływu określonego w przepisach terminu do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi od starosty zgorzeleckiego w sprawie kościoła w Zatoniu. Prawdopodobnie już nie ma co liczyć na odpowiedź gdyż 29.05.2011 część kościoła (dach i wieża) uległy spaleniu. Może o to władzom chodziło aby problem sam się rozwiązał?
  W kilku innych przypadkach odpowiedziano nam, że budowle są własnością prywatną i władze nie mają wpływu na ich remont. Przed wysłaniem jednak takiego pisma proponowałbym zapoznanie się z obowiązującymi przepisami zarówno w „Prawie budowlanym” jak i „Ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami” a także w „Kodeksie postępowania administracyjnego”. Tam wyraźnie jest napisane co mogą zrobić urzędy gdy właściciel zabytkowego obiektu nie dba o niego i jakie konsekwencje może on ponieść. Ale na przestudiowanie tych przepisów potrzeba trochę czasu a wszyscy przecież wiemy, że urzędnicy są tak bardzo zapracowani, że trudno znaleźć im wolną chwilę. Bo według nich to zwykły obywatel ma znać obowiązujące przepisy a oni są od ewentualnego przybicia pieczęci. Dlatego też wysłane do nich zostaną kolejne pisma, tym razem z konkretnymi przepisami i ustawami i zobaczymy co wtedy nam odpiszą.
 W jednym z pism zwrócono nam uwagę, że tego typu sprawy starosty nie dotyczą i proponują nam innego adresata. Więc od czego w takim razie jest urząd starosty? Jeżeli tylko po to by zatrudniać kilkudziesięciu ludzi za nic nie odpowiedzialnych to może go zlikwidować a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na inne cele.
  A pozytywne strony?
  Pałac w Kluczowej jest remontowany. Nie jest to niestety nasza zasługa ale ktoś jednak zajął się tą budowlą co potwierdził list od starosty.
  Zamek w Gościszowie ogrodzony został siatką. Wprawdzie nie ochroni go to przed dalszym zniszczeniem ale jakiś postęp jest. Właściciel zamku zmarł a sprawa spadkowa toczy się w sądzie i oby skończyła się jak najszybciej aby władze mogły podjąć jakąś konkretną decyzję.
  Obecnie piszemy listy w sprawie niszczejącego pałacu w miejscowości Moja Wola. Oby nie podzielił on losu kościoła w Zatoniu gdyż drewniana budowla stoi całkowicie niezabezpieczona i dostępna dla wszystkich.
  Jeżeli ktoś z czytających tego bloga jest chętny do przystąpienia do akcji to zapraszam na naszą stronę internetową (link w banerze). Tam także znaleźć można pełne odpowiedzi starostów na nasze listy, opisy budowli i wyjątki z obowiązujących przepisów.
 
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne akcje