RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2011

Pałac w Mojej Woli.

27 cze
  Jest w województwie wielkopolskim miejscowość o „egoistycznej” nazwie Moja Wola. Znajduje się w niej JESZCZE pałac zbudowany w połowie XIX wieku. Jego opis wzięty został ze strony: http://www.sosnie.ovh.org/podstrony/palac.html.
„Pałac zbudowany w 1852 roku dla księcia brunszwicko-oleśnickiego Wilhelma, według projektu polskiego architekta inż.Karłowskiego. Zaliczany jest do najcenniejszych obiektów architektury w regionie. Pałac złożony jest z kilku brył 1-2 piętrowy na wysokich piwnicach, częściowo konstrukcji ryglowej wypełnionej cegłą, oszalowany deskami i obity korą z dębu korkowego, sprowadzoną z Afryki. Prawdopodobnie, jeden z dwóch w Europie pałaców, których elewacja jest wyłożona właśnie tą korą (uzupełnione korą dębów rodzimych). Od strony frontowej dwa podcienia wsparte na drewnianych słupach z zastrzałami. Dachy dwuspadowe z ornamentowanymi deskami okapowymi i szczytowymi. Z przodu i z tyłu parterowe aneksy z zadaszonymi tarasami. Wewnątrz pokój bilardowy, sypialnia Księcia i pięć pokoi gościnnych. Stropy we wnętrzu drewniane, wzmocnione belkami, w jednej z nich wiszący po środku sali kuty świecznik w kształcie koła. Od 1885 Od 1885 roku centrum dóbr Moja Wola barona Daniela von Diergardt. Wtedy rozbudowany o człon z jadalnią i w latach 1902-1903 o murowaną pięciokondygnacyjną wieżę z tarasem widokowym (bez elewacji z kory) i piętrowe skrzydło mieszczące m.in bibliotekę i gabinet właściciela majątku. W centralnej części pałacu, 4 pomieszczenia z oryginalnymi drewnianymi sufitami z dekoracją pseudokasetonową. W dwóch pomieszczniach znajdują się malowidła ścienne. Od 1891 własność wdowy po Baronie- Agnes von Diergardt. Wcześniej należał do dóbr międzyborskich. Po śmierci baronowej w 1945r. Sośnie i tereny Mojej Woli zostały wyzwolone przez wojska pancerne Armii Radzieckiej. W pałacu myśliwskim tymczasem nie było gospodarza. Pozostała tylko nieliczna służba i starcy. Pałac został zamknięty i zabezpieczony. Następnie w pałacu ulokowano jeńców wojennych , którzy pracowali w nadleśnictwie przy pozyskiwaniu drewna oraz zalesianiu. W 1948r. w pałacu powstał Ośrodek Doskonalenia Robotników Leśnych. Działalność ośrodka trwała do sierpnia 1950r.. W roku 1949 rozpoczęto kompletowanie sprzętu dla internatu i szkoły leśnej dla młodzieży. W 1950r. w Ośrodku Szkolenia Zawodowego umieszczono klasy eksponowane Liceum Leśnego w Margonnie. W latach 1951/1952 rozpoczęło działalność Technikum Leśne im. Bolesława Bieruta w Mojej Woli. Była to pierwsza w historii leśnictwa szkoła dla dziewcząt. Technikum Leśne zakończyło swą działalność w czerwcu 1975 roku. Pałac pozostał własnością Lasów Państwowych. W latach 1975-1988 ponownie mieścił się w nim Leśny Ośrodek Szkoleniowy, następnie w latach 1988-1992 hotel dla robotników leśnych. Od 1992r. pałac nieczynny. Następnie przekazany gminie i sprzedany osobie prywatnej. W pobliżu oficyna o wystroju podobnym do pałacowego: elewacje wyłożone korą dębową, dachy dwuspadowe z ornamentyką na deskach szczytowych i okapowych. Wokół park krajobrazowy w stylu angielskim o powierzchni 10,1 ha. W 1989 roku uznany za powierzchniowy pomnik przyrody (w tym – z pomnikowymi drzewami – 9 dębami i 2 cisami). Przy jednej z alei alpinarium. Na skraju parku położona jest sezonowa stanica turystyczna Biały Daniel.”
I oto mająca w swoim posiadaniu taką budowlę gmina decyduje się, w 2001 roku na jej sprzedaż (pałac, budynki mieszkalne i 10 hektarów parku) osobie prywatnej za kwotę 650 000 zł. Po kilku latach osoba ta sprzedaje wszystko trzy razy drożej a jedynym jej działaniem było ogrodzenie budowli drewnianym płotem. Straciła gmina, stracili mieszkańcy i turyści zyskała tylko jedna osoba. Ale tak właśnie u nas wygląda ochrona zabytków. Sprzedać jak najszybciej obojętnie komu, wziąć jakąkolwiek kasę i mieć kłopot z głowy. Na wszystkie późniejsze monity odpowiedź jest jedna „Obiekt jest własnością prywatną i nie mamy na nic wpływu”. Oczywiście nie jest to prawdą ale kto by tam szukał po ustawie o ochronie zabytków odpowiednich artykułów i punktów, które się to tego odnoszą. A jak już ktoś to znajdzie to następuje kolejny standardowy krok naszych urzędów – tzw. spychologia czyli to powinni zrobić inni, nas to nie dotyczy. Zabytek sobie niszczeje, właściciel śpi spokojnie, pisma krążą i tylko „nieszczęśliwi” urzędnicy narzekają na ogrom pracy a co za tym idzie niskie pensje.
Do starosty ostrowickiego w ramach naszej akcji „Ratujmy polskie zabytki” wysyłamy pismo odnośnie ratowania tego pałacu. Zobaczymy jaka będzie jego odpowiedź chociaż chyba można się jej domyślać. Obym tym razem się mylił.
Kolorowe zdjęcia pałacu pochodzą ze strony: http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=17988.

Wnętrze pałacu. 
Pałac na przedwojennej widokówce. 
 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Pałace