RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2010

Bo nie ważne czyje co je…

27 wrz

   Czytając o niszczejących zabytkach i oglądając zrujnowane pałace i dwory zastanawiam się czy to tylko my, Polacy, mamy taką skłonność do niszczenia wszystkiego co do nas nie należy. Jeżeli jest to państwowe – to znaczy niczyje, jeżeli prywatne lecz nie używane – to tak jak niczyje. Można więc brać co popadnie, co nam się przyda lub nie, byle zdążyć przed sąsiadem. Przecież jemu też to może się przydać. Natomiast o właścicielu zupełnie nie myślimy. A on zamiast nam podziękować to jeszcze ma pretensje. Lecz jeżeli nam ktoś np. „posprząta” w obejściu, poruszymy niebo i ziemię aby go odnaleźć. Ot takie myślenie Kalego – ”jak on weźmie to dobrze, jak jemu to źle”. I właśnie takie myślenie ma zastosowanie przy niszczeniu głównie dworków i pałaców. Ponieważ większość tych budowli znajduje się na terenach wiejskich więc nie ma większych trudności z zabraniem czegokolwiek z zabytku.
  Dobrym przykładem może być pałac w Otoku w woj. zachodniopomorskim. Jeszcze 14 lat temu budynek ten był całkiem w dobrym stanie. Posiadał drzwi wejściowe, kompletną stolarkę, drewniane stropy i podłogi, piękne kręcone schody, zdobienia w salach itp. Tylko wejść i mieszkać. Podobno właściciel remontował nawet budynek, przywoził materiały lecz, że stale nie przebywał na miejscu więc te szybko „znikały”. W końcu zaniechał remontu. Dalszego ciągu chyba się już domyślacie. Do dzisiaj nie pozostało nic z opisanych wyżej rzeczy. Co się dało wynieś – wyniesiono. Pozostały jeszcze cegły lecz jak dalej to wszystko pójdzie w takim tempie to wkrótce po pałacu pozostaną tylko zdjęcia. Bo przecież cegła też się przyda. A co na to mieszkańcy? Wszyscy są bardzo oburzeni faktem, że taki piękny pałac ulega ruinie. Przecież właściciel powinien go remontować, odnawiać. Kto brał materiał z budowli? Nie oni. Musiał ktoś z innych wiosek, oni nie widzieli. I tak jest wszędzie. Na zewnątrz – oburzenie a w środku myślenie co jeszcze mogę wziąć i jak to przewieź żeby inni nie widzieli. Typowa dulszczyzna.


 


 

 

Pałac w Otoku z zewnątrz.

Jak równo potrafą zgnić stropowe belki.

 
                                                 Przed odcięciem stropu trzeba był najpierw wykuć futryny. Zupełny brak logicznego myślenia.


                                                                                        Widoczne zdobienia ścian i pozbawione futryn otwory.

                           Zdjęcia pochodzą ze strony eksplorer.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ochrona zabytków, Pałace

 

Moja utopijna wizja

26 wrz

  Kilka lat temu gdy byłem na zamku Tenczyn w Rudnie miałem pewną wizję. Widząc tak wielkie zaniedbanie i zrujnowanie budowli pomyślałem, że przecież nie potrzeba zbyt wielkich pieniędzy aby móc to wszystko posprzątać. Powycinać rosnące krzaki i samosiejki, pozbierać spadłe z murów kamienie a nawet całe większe kamienne elementy, posegregować i ułożyć na dość obszernym dziedzińcu w celu późniejszego ich wykorzystania. Podobnie zrobić z zalegającym w dolnych pomieszczeniach gruzem, ziemią i śmieciami. Potrzeba kilka łopat, taczek, pił czy kilofów oraz ludzi chcących pomóc. Wydaje się to bardzo proste i w większości zabytków trochę na pewno by to pomogło. Otóż nic bardziej mylnego. Z upływem czasu okazało się, że myliłem się w dwóch kwestiach. Jedną z nich to ta, że najprostsza nawet rzecz w oczach urzędników urasta do niebotycznych problemów. To samo chcieli zrobić ludzie ze Stowarzyszenia „Ratuj Tenczyn”. Wystosowali do urzędu pismo o wydanie zgody na sprzątnięcie terenu i otrzymali odpowiedź odmowną. Uzasadnienie – możliwość wypadku. Co dziwniejsze o bezpieczeństwo zwiedzających jakoś nikt się wielce nie martwił. Dwie ostrzegawcze tabliczki pokryte rdzą i to wszystko. Ale wiadomo, że turysta (oczywiście nie każdy) więcej czasem zniszczy a na pewno nie posprząta i może z czasem całą tę budowlę „szlag trafi” i po kłopocie. Tak więc mamy do czynienia z przysłowiowym psem ogrodnika – sam nie zje, drugiemu nie da. Sprawa wydawałaby się tak prozaiczna i prosta ale nie dla wszystkich.
Druga kwestia, w której moje wizja chyba by się nie sprawdziła to -ludzie.
Myślałem tak. Ładna okolica, jest miejsce na rozbicie namiotów, może podczas wakacji przyjedzie trochę osób i wspólnie uda się sprzątnąć teren w środku i wokół zamku. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Przecież tyle ludzi na różnych internetowych forach dotyczących zabytków jest oburzonych ich stanem i brakiem reakcji ze strony innych, że jak będą mieć możliwość pomóc to chętnie to uczynią. Prawdopodobnie wielki niewypał. Co innego jest pisać i się oburzać a co innego samemu coś zrobić. Pogląd ten opieram na podobnym pomyśle jaki został wdrożony w zamku w Morągu. Nowy jego właściciel stworzył Akademię Rzemiosł Dawnych. Ma ona na celu naukę dawnych zawodów jak murarz, cieśla itp lecz według stosowanych w średniowieczu materiałów, sposobów układania cegieł czy kamieni, stosowanych wiązań ciesielskich, przygotowywania zapraw murarskich według starych przepisów itd. itp. Nie jest to nauka czysto teoretyczna lecz głównie praktyczna. W zamiarze właściciela jest bowiem nadbudowa odkrytych podczas prac archeologicznych murów obronnych czy baszt, naprawa dachu istniejącego budynku. Kursy odbywają się w okresie letnim i są bezpłatne. Trzeba tylko się ubezpieczyć (ok.35 zł) i mieć swoje narzędzia. Jest świetna możliwość nauczenia się zawodu, w którym można dobrze zarobić bo fachowców w tej dziedzinie nie ma wielu a pracy mnóstwo. I co się okazało. Chętnych jak na lekarstwo. Dlaczego? Bo nie ma nikt zamiaru pomagać innym. Jak to – ja mam komuś odbudowywać zamek? Ale, że sam na tym może skorzystać to już o tym nie myśli. A przecież jeszcze nie tak dawno, żeby dostać się do szkoły zawodowej czy technikum trzeba był we własnym zakresie załatwić sobie praktykę, robić u majstra za darmo a zdarzało się, że trzeba było jeszcze samemu płacić majstrowi za to, ze nas przyjął. No cóż czasy się zmieniają lecz nasza cecha – zawiść i zazdrość pozostaje niezmienną.

Więcej o Akademii:        

Informacje o zamku w Morągu:

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ochrona zabytków, Zamki

 

Zagadka

25 wrz

Wielu z nas podróżuje po świecie i ogląda wspaniałe zabytki, urokliwe zakątki, piękne miasta, spotyka ciekawych ludzi. Moja zagadka wiąże się z jednym z państw europejskich. Odpowiedz gdzie znajduje się to miasto-forteca i jak jest jego nazwa.
  Niestety jako nagroda musi wystarczyć satysfakcja z rozwiązanej zagadki – przynajmniej do czasu znalezienia sponsora :).

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Smutna statystyka.

25 wrz

Taka mała statystyka.
Przed drugą wojną światową na terenie Polski było około 6500 pałaców. W 2009 roku według statystyk GUS jest ich 2021. Zamków w tymże roku naliczono 419. Dworów było ok. 30 000 dziś 3000 z czego 2000 wymagają szybkiego remontu bo za kilka lat może ich już nie być.
W tej statystyce trzeba wziąć jednak pod uwagę fakt, że Polska przedwojenna była większa o Kresy Wschodnie a tam znajdowało się wiele zamków, pałaców i dworów i one też wliczane są do całości. Po drugiej wojnie starciliśmy 75 000 km2 ziem a w tym wiele zabytkowych budowli. Chociaż z drugiej strony przybył nam Śląsk -zagłębie pałacowo-zamkowe więc może się to wyrównało?

Najsmutniejsze jest to, że nie wszystkie pałace i zamki, które od tego czasu zniknęły zniszczone zostały podczas wojny. Wiele z nich zrujnowano za czasów komunizmu. Przeważnie materiał z nich posłużył jako budulec dla stawianych willi ówczesnych prominentów. Ale i obecnie niszczeje i ginie wiele budowli gdyż opieka nad nimi jest bardzo nikła. Można by powiedzieć, że żadna.
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ciekawe zamki: Ryczów, Przewodziszowice, Suliszowice

23 wrz

Przykład zamków zbudowanych na wysokiej skale i wkomponowanych w istniejące skały. Prezentowane zamki znajdują się w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej. Jeden z nich znajduje się w miejscowości Przewodziszowice. Do dzisiaj pozostał z niego tylko fragment muru połączonego ze skałą.

http://www.ruinyizamki.pl/slaskie/przewodziszowice.html



 Zamek w Przewodziszowicach.
 Drugi był w miejscowości Suliszowice a obecnie do oglądania nie ma zbyt wiele.

http://www.ruinyizamki.pl/slaskie/suliszowice.html


                                                                                                                                  Plan zamku w Suliszowicach
 

Trzeci to budowla w miejscowości Ryczów. Zostały z niej fragmenty murów wieży oraz wał ziemny.

http://www.ruinyizamki.pl/slaskie/ryczow.html


                                                                                                                                          Zamek w Ryczowie

Wyróżniały się tym, że główny budynek lub wieża obronna znajdowała się na wysokiej, pojedynczej skale zwanej ostańcem, na którą wchodziło się po drewnianych drabinach i pomostach. Całe zaplecze gospodarcze znajdowało się pod skałą, otoczone murem bądź palisadą. W razie zagrożenia mieszkańcy przenosili się do zamku górnego niszcząc drabiny a zdobycie takiej twierdzy nie było łatwe. Sądzić należy, że w przypadku braku zagrożenia życie codzienne toczyło się w obrębie zamku dolnego a zamek górny stał pusty.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zamki

 

Ciekawe zamki: Pieniny i Mouros

23 wrz

Chcę przedstawić jako ciekawostkę dwa podobne do siebie zamki, zbudowane na dwóch krańcach Europy i bardzo do siebie podobne. Jeden z nich leży w Portugalii i nazywa się Castelo dos Mouros (Zamek Maurów). Budowla powstała w VIII wieku. Do zamku prowadzi stroma ścieżka wsród lasu.

Zamek Mouros z lotu ptaka.

Zamek Mouros w Portugalii

Drugi to zbudowany w Pieninach zamek zwany Pienińskim lub Św. Kingi. Zbudowany w XIII wieku służył za schronienie podczas najazdów tatarskich na ziemie polskie.

http://www.ruinyizamki.pl/malopolska/kroscienko.html.

Plan i widok zamku Pieniny.

Zamek Pieniny w Polsce

Nie są to typowe zamki otoczone murem, posiadające dziedziniec, bramę wjazdową czy wieżę ostatniej obrony. Jest to odgrodzone murem od reszty wzgórza urwisko, do którego wejście prowadziło z jednej strony a dojazd był prawie nie możliwy. W murze znajdowało się kilka baszt służących także za mieszkanie. W przypadku zamku pienińskiego prawdopodobnie wewnątrz znajdowały się zabudowania drewniane.
Taka duża odległość, pięć wieków różnicy w budowie a zamki tak podobne do siebie.
A może znacie jeszcze inne miejsca z podobnymi zamkami?

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Zamki

 

Bój o zamek Tenczyn w Rudnie.

22 wrz

  Zamek w Tenczynie był jedną z potężniejszych warowni w Małopolsce. Zbudowany został przez wojewodę krakowskiego Andrzeja Toporczyka, syna Nawoja z Morawicy w 1319 roku. Pierwotny, gotycki zamek powstał na planie zbliżonym do owalu i zajmował dużą platformę wyniesioną nad otoczenie. Trójskrzydłowa niegdyś budowla ozdobiona była arkadową galerią lub krużgankami. W dwóch skrzydłach mieściły się komnaty mieszkalne i reprezentacyjne sale a w dwu narożach stały okrągłe baszty.
Dzisiaj pozostał z tego założenia dwa skrzydła zabudowań i baszta na ich styku. 
Dalszą częśc historii a także zdjęcia, plany, stare obrazy i widokówki można zobaczyć na stronie:  

http://www.ruinyizamki.pl/malopolska/tenczyn.html

Od wielu lat zamek w Rudnie potrzebuje wsparcia. Niestety gmina, do której należy nie chce mieć z tym nic wspólnego i próbuje się go pozbyć. Lecz paradoks jest taki, że ci którzy by go chętnie przejęli ( np. Stowarzyszenie Ratuj Tenczyn) nie mogą tego zrobić natomiast dostają go ci, którzy tak jak i gmina wcale go nie chcą (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krakowie ). Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało na początek kilkaset tysięcy złotych lecz może je wziąć tylko właściciel a do tej pory jest to właśnie gmina, która zamku nie chce. Budowla niszczeje, spór trwa i chyba wszyscy oprócz Stowarzyszenia czekają aż problem sam się rozwiąże tzn. zamek a raczej to co z niego zostało samo się rozpadnie. I po kłopocie

  W liście ze Stowarzyszenia z  08.05.2010 czytam, że:
Urzędnicy z gminy Krzeszowice zdecydowali wycofać jednak decyzję o rezygnacji z zamku a nawet przeznaczyli na ten cel 700 tyś. zł z refundacji z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Oprócz tego dochodzi jeszcze 700 tys. zł dotacji z programu „Dziedzictwo kulturowe” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tak więc na zabezpieczenie ruin zamku „Tenczyn” w Rudnie udało się zdobyć 1,4 miliona złotych. Teraz trzeba je jeszcze mądrze ulokować

Oto list ze Stowarzyszenia „Ratuj Tenczyn” z 07.07.2010

Z przyjemnością informujemy iż na stronach Biuletynu Informacji Publicznej pojawiła się wiadomość o wyborze przez Gminę Krzeszowice oferty która wygrała przetarg na I etap prac zabezpieczających Tenczyn.

Przedmiot zamówienia stanowi wykonanie robót w zakresie:przygotowania terenu pod ustawienie rusztowań, montaż i demontaż rusztowań, zabezpieczenia (osiatkowanie) odspojonych warstw licowych i osypujących się wątków ścian, sklepień i łuków, niwelacji terenu przy południowej elewacji budowli płn. – zach. ok. 1 m, odgruzowania wnętrza pomieszczeń budowli, zabezpieczenia i reperacji sklepienia kolebkowego , naprawy ściany w narożniku płd. – wsch., kotwienia ścian, uzupełnienia, reperacji,
przemurowania murów z kamienia (rumosz) lub cegieł, ułożenia dachówki ceramicznej, karpiówki na Wieży Bramnej zgodnie z technologią, odtworzenie schodów w Wieży Bramnej, wykonania iniekcji szczeliny (pęknięcia) zaprawą cementowo – wapienną i kotwić kotwami, oczyszczenia, uzupełnienia ubytków i nadmurowania korony murów, wykonania iniekcji hydrofobowej wątków ceglanych.

Mimo że prace zabezpieczające obejmują niewielką częśc zamku liczymy iż jest to początek kompleksowego planu zabezpieczenia całego zabytku.

I ostatni list:
Gmina Krzeszowice postanowiła kontynuować prace zabezpieczające Tenczyn. Uchwałą Rady Miejskiej z dnia 26 sierpnia 2010 r. wpisano do wieloletniego planu inwestycyjnego zadanie polegające na przeprowadzeniu robót budowlanych i konserwatorskich na zamku.

Jak widać nawet w obecnych czasach istnieje możliwość ratowania zabytków. Potrzeba tylko wielkiej determinacji, setek listów i podań do różnych urzędów, nagłośnienia tematu w prasie i telewizji a przede wszystkim ludzi, którzy w całości poświęcą się sprawie. Tylko nasuwa się pytanie czy tym wszystkim nie powinny się zająć władze rządowe czy gminne bez ciągłego ich nachodzenia i dopingowania. A przecież to gminie powinno zależeć na rozwoju regionu, ściągnięciu turystów itp. a mając taki zamek jak Tenczyn aż się prosi by urządzać w nim różne imprezy kulturalne czy rozrywkowe przynoszące dochód. Wiadomo, że najpierw trzeba zainwestować aby później móc zarabiać. Bo trudno zarobić na kupie gruzu, który może pozostać po tak pięknej budowli. Ale trzeba też jeszcze chcieć.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Ochrona zabytków, Zamki

 

Komunistyczny pomysł na ratowanie zabytków

22 wrz

  W latach 80-tych ubiegłego wieku zrodził się pomysł aby ratować zabytki, które jeszcze jako-tako wyglądały i można było w nich coś urządzić lub przywrócić ich dawny wygląd. Zdecydowano się więc na sprzedaż tychże obiektów chętnym za symboliczną złotówkę. Skorzystały z tego głównie zakłady pracy, chociaż i prywatnych osób też nie brakowało. Nie było wprawdzie w tym czasie takiej mody na posiadanie zabytku jak dzisiaj (na przełomie wieków XX i XXI prywatne osoby wykupiły większość dworków w woj. małopolskim, które nadawały się do remontu i zamieszkania) lecz część z posiadanych przez Państwo budowli udało się sprzedać. Oczywiście warunkiem kupna było odremontowanie czy zabezpieczenie przed dalszą ruiną obiektu. Idea dobra lecz dalsze działania do niczego. Nie mam danych dotyczących ilu z nowych właścicieli wywiązało się z tych warunków lecz sądząc po tym co widzimy teraz chyba niezbyt wielu. Jak to u nas bywa, Państwo po sprzedaży chyba wogóle nie interesowało się już dalszym losem budowli, nowy właściciel po dokładnym rozeznaniu się doszedł do wniosku, że remont jest mało opłacalny (duże koszta, zgody konserwatorów na zmiany itp) i pozostawił obiekt swojemu losowi. A ten niszczeje tak sobie do dnia dzisiejszego, jeżeli jeszcze istnieje. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że teraz za zniszczone budowle właściciele przy sprzedaży chcą niebotyczne kwoty. Kiedyś dostali prawie za darmo obecnie chcą milionów. A może to właśnie od nich zarządać pieniędzy za doprowadzenie zabytku do stanu w jakim się teraz znajduje. Chyba szybko cena sprzedaży uległaby zmianie.
  W naszych przepisach jest wprawdzie mowa o tym, że Państwo może odebrać niszczejący zabytek lecz problem jest w tym, że następnym krokiem powinno być zabezpieczenie przed dalszą ruiną i ewentualna odnowa czy odbudowa a na to nie ma niestety pieniędzy. Można także wyremontować na koszt właściciela dany obiekt, lecz jak później odzyskać włożone pieniądze tego w ustawie nie ma. A właściciele mówią wprost „-nie mam pieniędzy na remont, chętnie to sprzedam za tyle i tyle” i tu podawana jest cena z księżyca. Tak więc władze państwowe udają, że problemu nie ma, podobnie postępują władze lokalne a posiadacze niszczejących budowli śpią spokojnie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ochrona zabytków